poniedziałek, 19 sierpnia 2013

XVIII rozdział

                                                                                ...
Patrycja
 Razem z Tomsonem pojechaliśmy do domu Barona.Musiałam wszystko wyjaśnić Natalii.
-I jak ja jej to powiem?-spytałam.
-Nie wiem,ale mam nadzieję,że się uda.Jesteś pewna,że chcesz tam iść sama?-powiedział Tomson.
-Tak.A co jak się na mnie obrazi,i jak nie będzie chciała ze mną rozmawiać?
-Nie panikuj.Przyjadę po ciebie za godzinę.Okej?-powiedział.
-No,dobrze.
Dał mi buziaka i powiedział:
-Trzymam kciuki.
Uśmiechnęłam się i ruszyłam do drzwi.Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam na dzwonek.

Natalia

Naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć.-powiedział Baron i zszedł na dół.
Po chwili ja też zeszłam.
-Natalia.To do ciebie.-powiedział.
Podeszłam do drzwi.Stała tam Patrycja.
-Mogę wejść?-spytała.
-Wejdź.-powiedziałam oschle i wpuściłam ją do środka.Miałyśmy sobie dużo do powiedzenia.
-Chodź na górę.-dorzuciłam i pobiegłam do swojego pokoju.Po chwili przyszła Patrycja.Zamknęłam drzwi i usiadłyśmy na kanapie.
-Muszę ci coś powiedzieć.-powiedziała.
-Domyślam się.
-Bo wiesz,ja...jestem z Tomsonem.-powiedziała powoli.
-Wiem.
-Skąd?-zdziwiła się.Pokazałam jej zdjęcie.
-Skąd to masz?-spytała.
-Nie twoja sprawa.
-Gniewasz się na mnie?
-Tak.
-Czemu? mogę zerwać z Tomkiem jeśli nadal coś do niego czujesz.-powiedziała smutno.
-Nie jestem zła dlatego,że nim jesteś,bo nic do niego nie czuję.Po prostu miałyśmy mówić sobie wszystko.Nie chce żebyś z nim zrywała.
Uśmiechnęła się lekko.
-Przepraszam cię,ale bałam się,że źle zareagujesz.No to co zgoda?-spytała.
Po chwili namysłu powiedziałam:
-Zgoda.Ale w zamian za to pójdziemy razem do Centrum Handlowego.
-Okej.-powiedziała i szeroko się uśmiechnęła.-Tylko napiszę Tomkowi,że ma po mnie nie przyjeżdżać.
-Czemu?Niech idzie z nami.Baron też pójdzie.
-Spoko.-powiedziała.-A ty...no wiesz...z Baronem...?
-Nie.-powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
Zeszłyśmy na dół.
-Już się pogodziłyście?-spytał Aleks.
-Mhm...I zabieramy cię na zakupy.-powiedziałam.
-Mnie?
-Tak Tomek też idzie.-powiedziałam.
-No to chodźmy.-powiedział.
Zamknęłam drzwi i poszliśmy po drodze spotkaliśmy Tomka.
-Gdzie idziemy?-spytał.
-Na zakupy.-powiedziała Patrycja i złapała go za rękę.Czułam się nieswojo,no ale cóż.Po chwili podbiegła do nas nastolatka.
-Ojej! To naprawdę wy! Mogę prosić o autograf?-spytała.
-Pewnie.-odpowiedzieli chórem Tomson i Baron.

*Później *
Kupiłam, sobie takie rzeczy:









A Patrycja takie:























Chłopcy nic sobie nie kupili,twierdząc,żę nic tam nie było.Wracając poszliśmy na gofry:

Razem z Baronem odprowadziliśmy Patrycję i Tomka.Umówiliśmy się jutro do kina.Ich trasa koncertowa dopiero za dwa dni,więc jeszcze czas.


* Następny dzień *

Rano wstałam i ubrałam w takie coś:



I zrobiłam sobie taką  fryzurę:
 

Po chwili zeszłam na dół i zjadłam śniadanie.
-Gotowa?-spytał Baron.
-Raczej tak.
-No to chodźmy.
I poszliśmy po Patrycję.Był już u niej Tomek,więc oszczędzili nam chodzenia.Po 15-stu minutach byliśmy na miejscu.Wybraliśmy jakiś horror im usiedliśmy na miejscach.Ja siedziałam obok Barona i Patrycji.A Pati obok Tomka.W czasie seansu przytulali się do siebie.Ble...Brało mi się na wymioty.Chciało mi się śmiać,bo Baron wcześniej powiedział mi,że jakby co mogę się przytulić.Oczywiście tego nie zrobiłam.Po seansie pożegnaliśmy się i ja z Baronem poszliśmy do domu.
Patrycja
Poszliśmy do domu Tomka.Zaczęłam oglądać jego dom.był WIELKI! Białe ściany,skórzane fotele...bajera...
-Mam dla ciebie propozycję.-powiedział.
-Tak?
-Nie masz chwilowo gdzie mieszkać,nie? Mieszkasz u ciotki.
-No.-powiedziałam.
-To może zamieszkasz u mnie?-spytał.
-Naprawdę?Mogę?-zdziwiłam się.
-Mhm..
Rzuciłam mu sie na szyje.
-Dziękuję,dziękuję!
Pocałowaliśmy się i poszliśmy do mojej ciotki po rzeczy.

Natalia
Baron zaprosił mnie na wieczór na kolację.Zgodziłam się,pod warunkiem że nie będzie żadnych wybryków typu całusy.Zgodził się i powiedział,że mam się ładnie ubrać bo idziemy do porządnej restauracji.Zjadłam obiad i poszłam na górę.Włączyłam telewizor,i zaczęłam przełączać kanały.nie było nic ciekawego wię c go wyłączyłam.Nim się obejrzałam była 17-sta.Zaczęłam szybko wbierać jakieś ubrania trafiło na niebieską sukienkę i  czarne czółenka.











O 18-stej byłam gotowa.Baron zapukał do drzwi.
-Idziemy?
-Już,już.
Wyszłam z pokoju.
-Świetnie wyglądasz!-pochwalił mnie.
-Tobie też nie można niczego zarzucić.-powiedziałam Miał na sobie czarny garnitur z czerwonym kwiatkiem i jeansy czarne.
Wyszliśmy z domu.Zaczęłam iść w stronę mojego jeppa.Ale mnie zatrzymał.
-Wyobrażasz sobie elegancką kobietę w brudnym jeppie?-spytał.
-Nie.
-No,właśnie dlatego jedziemy moim chevroletem.-powiedział.
Otworzył mi drzwi samochodu i weszłam do samochodu.Jednak on zamiast od razu wejść stał ze strony kierowcy i pukał w okno.Uchyliłam je.
-Wsiadasz?-spytałam.
-otwórz mi.
-Co?Hahaha...-On się zatrzasnął!. Otworzyłam mu drzwi i wybuchłam śmiechem spojrzał na mnie obrażony i ruszyliśmy.Ale po chwili też nie wytrzymał i zaczął się śmiać.Gdy wysiadaliśmy chciał mi otworzyć drzwi,ale powiedziałam,zę lepiej nie.bo znowu coś się stanie. Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy stolik.
-Co podać?-spytał kelner.
-Mi spaghetti i czarne wino.-powiedziałam.
-Dobrze,a co panu?
-To samo.-powiedział.
Po 15-stu minutach przyszedł kelner z zamówieniem.Zaczęliśmy jeść.Dostałam kolejnego wybuchu śmiechu,bo Baron całą swoją porcję zrzucił na ubrania!
-Pójdę do łazienki.-powiedziała.
-Hahaha.Okej-odpowiedziałam.
Po chwili wrócił.
-Muszę zamówić kolejną porcję.-powiedział i znowu wybuchłam śmiechem.
-Nie trzeba.Możesz jeść ze mną.-zaproponowałam.
-Serio?Ale najpierw mam dla ciebie niespodziankę.-wszedł na scenę,a po chwili wszedł tam też  Łozo.baron zaczął grać a on śpiewać piosenkę Pray 4 love. Dopiero teraz zauważyłam Marinę siedzącą na końcu sali.Gdy skończyli Łozo poszedł do Mariny,a Baron do mnie.
-Świetnie to zrobiliście.-pochwaliłam.
-Thanks.
Zaczęliśmy jeść.I w pewnej chwili trafiliśmy na ten sam makaron.Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i pocałowaliśmy się.Tym razem się nie wyrwałam.Po skończonym pocałunku powiedział:
-Może pójdziemy do domu?
-Tak,to dobry pomysł.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy.Gdy dojechaliśmy,weszliśmy do domu.Przywitał nas Bruno.Usiedliśmy na kanapie.
-Nie gniewasz się?-spytał Aleks.
-Nie.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.Po raz kolejny się pocałowaliśmy.
-Mam przez to rozumieć,żę jesteśmy razem?-spytał.Jeszcze raz go pocałowałam.
-Rozumiem.-powiedział i szeroko się uśmiechnął.

Łozo

Oni się pocałowali! Tak! Baron i Natalia się pocałowali! Nie mogę w to uwierzyć!
Razem z Mariną poszliśmy do domu.Mieszkamy razem.
-Cieszysz się?-spytałem.
-Z czego?-krzyknęła z łazienki.
-Z tego,że Baron i Natalia się pocałowali?
-A! Tak.Ale się porobiło ja z tobą,Tomson z Patrycją,Natalia z Baronem.
-No i super!
-Tak tylko nie zapominaj,że Baron ma narzeczoną.-przypomniała mi.
-No tak,ale Baron jej nie kocha.I tak nie lubię tej zdziry.Dobrze,że pojechała do tej Hiszpani.
-No.
Wyszła z łazienki.Miała na sobie śliczną piżamkę w paski.Nie wytrzymałem pocałowałem ją.
-Dobrze,dobrze.Idziemy spać.-powiedziała.
-No dobra.-powiedziałem niechętnie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! tak jak chcieliście zrobiłam dłuższy rozdział.Może być? Dziękuje za tak dużo odwiedzin i komentarzy! Chciałabym,aby było ich jeszcze więcej,więc jak nie będzie przynajmniej 7 komentarzy to nie będzie kolejnego rozdziału.
Czytasz------------>Komentujesz
Natalia

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział XVII

Gdy rano zeszłam na dół, jego dom wyglądał dziwnie...Pełno balonów,serpentynek...A do tego wszyscy siedzieli przy stole razem z Pati.
-O co tu chodzi?-spytałam.
-Sto,lat sto lat-zaczęli śpiewać.
Zaraz czy dzisiaj...O Boże moje urodziny!!!!
Podeszła do mnie Pati i złożyła życzenia oraz dała mi mały pakunek.Otworzyłam i..no tak bluzka,która strasznie mi się spodobała gdy ostatni raz byłyśmy w centrum handlowym.




Następnie każdy coś mi dał.Co prawda same perfumy,no ale czego można spodziewać się po facetach? :)
-Dobra,nadszedł czas na mój prezent,co prawda nie jest zapakowany,ale myślę,że ci się spodoba.-powiedział Baron i poszedł po coś do kuchni.Po chwili wrócił z psem na rękach.Podeszłam do niego.
-To...to dla mnie...?-spytałam.
-Tak.-powiedział i podał mi go do rąk.
Pogłaskałam psa po głowie.A po chwili położyłam go na ziemi.

 Mocno przytuliłam Aleksa.
-Dziękuje,dziękuję,dziękuję!! Zawsze otakim marzyłam!-krzyknęłam.
-Jak gpo nazwiesz?-spytał.
Zastanowiłam się.
-Hmmm...Bruno...Tak to dobre imię.Jak myślisz?
-Też tak uważam.-powiedział i wszyscy wybuchnęli śmiechem.

*Później*
O 14 wszyscy poszli do domu.No,oprócz mnie i Barona,rzecz jasna.:)
-Proponuję dobry film i popcorn.-powiedział.
Usiadłam pomiędzy nim a Brunem,na kanapie.
-Szklana Pułapka 6.Co o tym myślisz?
-Chętnie zobaczę-powiedziałam.
Nie skończyły się jeszcze początkowe napisy gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu.Poszłam do kuchni,żeby mu nie przeszkadzać i odebrałam:
-Halo?-zaczełam.
-Czy mówię z Natalią Szkot?
-Tak.O co chodzi?
-Serdecznie pani gratulujemy,dostała pani pracę w studiu nagraniowym!
-Co?! To jakiś żart?!-nie mogłam w to uwierzyć.
-Nie.Zaczyna pani pracę od połowy września.Jeszcze się z panią skontaktujemy.Do widzenia.
-Do wiedzenia-powiedziałam i rozłązczyłam się.Po chwili zaczęłam skakać z radości.Do kuchni przyszedł Baron:
-Kurde,nie skacz tak cała podłoga się trzęsie-powiedział ze śmiechem.
-Dostałam pracę!Rozumiesz?!-lrzyknęłam.
-Co?! No to super!
_No wiem.-powiedziałam i złapałam jego twarz.To był zły ruch...
Poczułam jak jego usta dotykają moich...I pocałowaliśmy się.Pobioegłam do góry z oczami pełnymi łezPo chwili do pokoju wszedł Baron.
-Przepraszam.Nie mogłem się opanować.-wytłumaczył.
-To...to nie tak...ja po prostu nie umiem tak ranić jak Tomek.
-Muszę ci to powiedzieć-zaczął.
-Co?
-Tomek...jest z ...Patrycją.
-Co?! Żartujesz?
-nie mówie serio.-po czym pojkazał mi zdjęcie jak się całują.
-A to przyjaciółka!-krzyknęłam ze złością.

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział XVI

Gdy się obudziłam obok mnie siedziała Patrycja.Zdziwiłam się i zapytałam:
-Nie śpisz?
-Nie przecież mnie obudziłaś.-odpowiedziała.
-Ja?! Przecież dopiero co wstałam?!
-Niemożliwe,przecież zostawiłaś mi to.I szturchnęłaś mniue w ramię.-powiedziała podając mi kartkę.Pisało na niej:
,,Wstawaj! Mam dla ciebie niespodziankę,,
-Ale...ja tego nie napisałam...
-Jak to nie ty? To kto?-spytała przestarszona.
-Nie wiem.Ale zaraz się dowiem.-powiedziałam łapiąc za latarkę i sięgając po nóż znajdujący się w mojej szafce.
-Nie idź tam...proszę...
-Przestań.Nic mi nie będzie.-powiedziałam odważnie.
Powoli zaczęłam schodzić na dół.na ziemi było pełno gazet,rozbity wazon,ta;erze.To wyglądało tak jakby przeszło tędy 100 słoni!
-kto tu jest?!-spytałam.
-Kto tu jest?!-powtórzyłam głośniej.
Nikogo nie było.Zapaliłam światło.Ktoś zapukał do drzwi,sięgnęłam po nóż i ruszyłam w strone drzwi.W drzwiach stał Baron.
-Olek?Co ty tu robisz> Nie powinieneś być w szpitalu?
-Dopiero co wyszłem.
-Och...
-Nie cieszysz się?-spytał.
-Yyyy....Wiesz nie mam teraz na to czasu.
-Coś nie tak?-spytał wchodząc do środka.-O, k***a!-krzyknął.-Co tu się stało?
-Też chciałabym to wiedzieć.-odpowiedziałam.
Usiadł na kanapie.
-Jak to się stało? Muisz zadzwonić na Policję.
-po co? to tylko raz i napewno nie więcej.
-Nie ma mowy.Zadzwoń już.
Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam.Po pół godzinie  przyszli.Powiedzieli,że to włamanie i,że zamek od drzwi jest zepsuty.Narazie mam mieszkać gdzie indziej/.
-No i gdzie ja się podzieje?-spytałam.
-Pójdziesz do mnie.-zaproponował Baron.
-nie rób sobie problemów.
-Muszę ci się odwdzięczyć ty też mi pozwoliłaś.Teraz moja kolej.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Idziesz i już.-przerwał mi.
-Noa Pati?
-O mnie się nie martw, pójdę spać do mojej ciotki.Zdaje się,że jeszcze tu mieszka.
-No to sprawa załatwiona.-powiedział Baron.-Śmigaj na górę po swoje rzeczy.
-A Sylwia?-spytałam.
-Co Sylwia? Ona pojechała na 2 miesiącde do swojej matki do Hiszpani.
Pobiegłam na górę po swoje rzeczy.Wzięłam tylko kilka,po resztę przyjdę kiedy indziej.Po godzinie byłam ghotowa.Poszliśmy do domu Barona.
*U Barona*
Wow...Jego dom był OGROMNY! 3 pokoje,sypialnia,kuchnia,2 łazienki,taras.Po prostu bajka.
-To dom mojej babci.Dostałem to do niej w spadku.
-Jest piękny!-powiedziałam.
Zaprowadził mnie do pięknej sypialni z zielonymi ścianami,dużą białą szafą,komodą,telwizorem i łóżkiem.
-To twój pokój-powiedział kładąc moją walizkę na podłodze.
-Dziękuję.-powiedziałam.
i nagle coś mi się przypomniało.
-Ale przecież wy Afromental jedziecie w trasę?
-No wiem.I ty pojedziesz z nami.Także nie rozpakowywuj się z abardzo.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale jedziesz i już.Hahaha-zaśmiał się.
-Wnerwiasz mnie.-powiedziałam i zaczęłam się śmiać.W jego towarzystwie czułam się tak dobrze...

*Po południu*
Poszliśmy do domu Afromental.Chłopcy mieli tam próbę.Tomek czuł się bardzo niezręcznie gdy powiedziałam mu,że chwilowo mieszkam u Barona,ale nic nie powiedział. Może już mnie nie chciał?
Nie...Nie wolno tak myśleć...To ja byłam ta zła.No przecież... A zresztą nieważne...Potem z Afromental poszliśmy na zakupy.Kupiłam sobie coś takiego:

 


Baron powiedział,że mam bardzo rockowy styl.
*Wieczór*
O 23:30 poszłam spać.Strasznie długo nie mogłam zasnąć,ale w końcu udało się...






piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział XV

Nie wiedziałam co robić gdy nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.Odwróciłam się i zobaczyłam Łoza:
-Weź go za ręce,a ja za nogi.Wyprowadzimy go na dwór.
-Khe,khe Jasne khe,khe-zaczęłam się dusić.
Szybko wyprowadziliśmy go na dwór i położyliśmy go na ziemi.Płakałam...Tak bardzo było mi go żal.I wtedy usłyszałam Tomka,szedł za rękę z tą dziewczyną,którą dzisiaj spotkaliśmy.
-Co tu się stało?-spytał gdy zauważył karetkę i palący się dom.
-Gówno.Gdybyś zamiast szlajać się ze swoją ,,nową dziewczyną,, siedział w domu.Wszystko byś wiedział gamoniu-powiedziałam zdenerwowana.
-Natalia...uspokój się...twój chłopak jest pijany... -usłyszałam za sobą.
-Nie.A tak poza tym nie jesteśmy już parą-zwróciłam się do Tomka i Łoza.
-Raczej nie.-odpowiedziała ta dziewczyna obok niego.
-Do jasnej anielki,nie mówiłam do ciebie!-krzyknęłam.
-Ale ona ci odpowiedziała.I tak ma być!-krzyknął Tomson.
-Och.! Przymknij się!-odpowiedziałam
-Możemy z wami jechac?-spytał Łozo lekarza.
-Tak oczywiście.Tylko damy tej panience tabletki na uspokojenie.-odpowiedział.
-Dobrze.
Razem z Wojtkiem weszliśmy do karetki.Po około 20 minutach byliśmy na miejscu.

*W szpitalu*
Nienawidziłam szpitali.Dobrze pamiętam ten dzień,kiedy zmarł tu mój tata.To był chyba nawet ten sam szpital... Wojtek mnie pocieszał,był naprawdę świetnym przyjacielem.I wtedy coś mi się przypomniało.Ten dzień kiedy razem z Łozem poszłam na piwo i potem cała pijana go pocałowałam.Miałam nadzieję,że to nic dla niego nie znaczyło.W końcu,nie byłam wtedy trzeźwa:
-Yyyy...Wojtek...Pamiętasz ten dzień gdy razem poszliśmy na piwo?-spytałam
-Tak.-spytał zdziwiony.
-A pamiętasz co się tam stało?
-Nie.Pamiętam tylko tyle że poszliśmy do baru.A co?
-Nie,nic tak mi się przypomniało.
Po około godzinie przyszedł lekarz i powiedział,że nic mu nie jest,po prostu zemdlał.Powiedział,że się obudził,więc weszliśmy do pokoju w którym leżał,nasz przyjaciel.
-O boże,Aleks nic ci nie jest?-spytałam wchodząc do środka.
-Nie panikuj.-odpowiedział.
Łozo i Baron się zaśmiali.
-Stary,przychodzi do ciebie laska, a ty co? ,,Nie panikuj,,-powiedział ze śmiechem.-No dobra nieważne.Trasa została odwołana i prawdopodobnie zacznie się znowu od 17 sierpnia.
-Świetnie-odpowiedział Baron.Chciałam coś powiedzieć,ale wtedy do pokoju weszła Sylwia-narzeczona Barona.
-Posuń się debilko-powiedziała do mnie i popchnęła mnie na szafkę.Już chciałam odpowiedzieć na tą odzywkę,ale w porę się pohamowałam.
-Och,kochanie nic ci nie jest?-spytała potulnym głosem.
-Nie nic.-odpowiedział.
-Gdyby nie ta zdzira nie leżał byś tu.-zwróciła się do mnie.Tego było dla mnie za dużo.
-Przymknij się lepiej,bo za chwilę wylądujesz na ostrym dyżurze, wariatko!-krzyknęłam.
-Och...-zaniemówiła z wrażenia.
-Uspokójcie się oby dwie.-powiedział Baron.I wtedy zobaczyłam Tomka.Szedł z wielkim bukietem w dłoni.Powiedziałam,że muszę już iść i wyszłam.Nie chciałam gadać z Tomkiem,ale niestety szedł on już w moja stronę.Podszedł do mnie i powiedział;
-Przepraszam,cię za to wszystko co zrobiłem.Przepraszam.Zachowałem się jak debil.Ale zrozum byłem zazdrosny o ciebie i Barona.Widziałem jak na niego patrzysz.No i po prostu,zacząłem pić.W barze spotkałem Angelike, tą dziewczynę z którą mnie widziałaś.Nie robiłem tego świadomie,byłem pijany.Proszę zrozum.
-Nie,przepraszam cię ale nie.-powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi.

*W domu*
Przebrałam się w jakieś stare ciuchy i poszłam do swojego pokoju.Patrycja i ja postanowiłyśmy,że narazie u mnie zostanie,aż znajdzie sobie mieszkanie.Weszłam na twittera i napisałam:
,,Czy może być chociaż jeden dzień,w którym będę szczęśliwa?,,
Zamknęłam laptopa i włączyłam telewizor.Padło na TVN.Prezenter wiedział o pożarze i o tym,że Baron jest w szpitalu.Był nawet filmik.Niestety na jednym zdjęciu rozpoznałam siebie.Tomek dawał mi wtedy kwiaty,a ja uciekłam.Zdjęcie podpisane było:,, Nowa dziewczyna Tomka? A może Barona? Kłótnia wśród Afromental o jedną dziewczynę? Kto to jest?,,
Wyłączyłam telewizor.Nie chciałam tego słuchać...zrobili ze mnie jakąś laleczkę.Usłyszałam dźwięk smsa.Odebrałam:
Do:Natalii
Proszę cię wybacz mi,zrozum byłem pijany.
Twój Tomek.

Szybko odpisałam,że nie potrafię i nie mam ochoty teraz z nikim gadać.Po czym sięgnęłam po album i zaczęłam oglądać zdjęcia.To miał być nasz wspólny album,mnie i Tomka.Niestety nie było na nim za dużo zdjęć.Nie było też wspólnych.


















I wtedy zobaczyłam zdjęcie skąd ono się tu wzięło?


Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać,a po dłuższej chwili zasnęłam....


                                                                                                                                                                 
Hej! I jak wam się podoba ten rozdział? Następny już w poniedziałek.
Ps.Dzięki za komentarze i tak liczne  (moim zdaniem) odwiedziny ♥♥ 

środa, 31 lipca 2013

Rozdział XIV

Gdy zeszłam na dół, tak jak myślałam stał tam Tomek.Był smutny.zastanawiałam się dlaczego?:
-Mogę na chwilę wejść?-spytał.
-Jasne.Jak chcesz.-powiedziałam.
Wszedł do środka,złapał moje ręce i powiedział:
-Wiedz,że zawsze będę cię kochał.I nie ważne co się stanie,zawsze tak będzie.Rozumiesz?-powiedział.
Odpowiedziałam mu pocałunkiem.
-Posłuchaj,mam dla ciebie bardzo ważną i smutną wiadomość.
-Tak?
-Razem z zespołem wyjeżdżamy w trasę.Na 2 miesiące.Będziemy jeździć po całej Polsce.
Zasmuciła mnie ta wiadomość.
-Kiedy wyjeżdżacie?-spytałam smutna.
-Jutro rano.Dlatego,chciałem się dzisiaj spotkać.Chcę ten ostatni dzień spędzić z tobą.
-Dziękuje.
Uśmiechnął się.
-No,dobrze koniec tych zmartwień.Idziemy.
-Dobrze.
Krzyknęłam jeszcze Patrycji,że wychodzę i poszliśmy.

*Na spacerze*
Poszliśmy do parku.Szliśmy trzymając się za ręce.Wyglądaliśmy jak para,a przecież tak powinniśmy wyglądać :). Rozmawialiśmy, śmialiśmy się.Poczułam ochotę na kupienie sobie gofra.Gdy stałam w kolejce do Tomka podeszła jakaś brunetka.Poszłam przysłuchać się rozmowie.
-Och,nie mogę się doczekać,tego jutrzejszego wyjazdu.I patrzenia na to jak śpiewasz.I w ogóle.Kocham cię wiesz.-powiedziała uwodzicielsko.
-Yyy...O czym ty mówisz?-spytał Tomek,udając że nic nie rozumie.
-Właśnie o czym?-dołączyłam się do rozmowy.
-Och Tomeczku.Nie pamiętasz mnie?-powiedziała i pocałowała go w usta! Przy mnie!
-Co?! Co to ma znaczyć?! Jakąś nieznaną kobietę chcesz wziąć,a mnie nie?!A poza tym dlaczego ona cię całuje?! -spytałam zdenerwowana.W tej samej chwili brunetka odeszła.
-Yyy...to..to..nie tak jak myślisz.-powiedział.Kłamał wiedziałam to.
-Ty wredny kłamco!Przez cały ten czas mnie okłamywałeś!-krzyknęłam i dałam mu z liścia. *Jak on mógł!*-pomyślałam.Wzięłam swojego gofra i rzuciłam  nim w jego twarz.
-Porąbało cię?-spytał zdenerwowany.
-A ciebie?-odpowiedziałam złośliwie.
-Posłuchaj mnie...
-Nie! Nie będę cię słuchać!-krzyknęłam i zaczęłam iść w stronę domu.Miałam tego dość.
-Natalia!-krzyczał.
Nie słuchałam go już.A ja byłam taka okropna dla Barona.Przecież to co zrobił to było nic przy tym co zrobił Tomek.Postanowiłam,że po południu przejdę się do domu Afromental i z nim pogadam.Do Tomka mam zamiar w ogóle nie gadać.Jak on mógł?! PRZEZ CAŁY TEN CZAS MNIE ZDRADZAŁ! I to co mówił rano...to...to było kłamstwo.!! Postaram się o tym nie myśleć.Wracam do domu.

*W domu*
Wszystko opowiedziałam Patrycji.Podzielała moje zdanie,o tym,że powinnam zerwać z Tomkiem.Chociaż mam jedną osobę,dla której jestem ważna.Gdyby nie ona,być może dawno by mnie tutaj nie było. Starałam się żyć tak jakby tego popołudnia,nigdy nie było.Po prostu... Nie bardzo mi to wychodziło,ale musiałam.*Przynajmniej udawaj*-pomyślałam.I  poszłam się przebrać.Wyglądałam tak:

 Gdy się już ubrałam,poszłam do domu Afromental [ jak to nazywam :) ].

*U chłopców*
Drzwi oczywiście otworzył mi Łozo.Powiedział,że Baron jest na górze.Poszłam do wyznaczonego miejsca i zapukałam do drzwi.
-Natalia?-spytał zdziwiony.
-Tak.Mogę wejść?-spytałam.
-Pewnie.Właź.
Pokój Aleksa był świetny.Białe ściany,a na niej  gitary, plakaty.Przy niebieskim łóżku stała szafka.ogólnie pokój sprawiał wrażenie przytulnego.Usiadłam ,obok Barona na krześle i powiedziałam:
-Chciałam cię przeprosić.Dzisiaj uświadomiłam sobie,że to była moja wina a nie twoja...
-Nie,na pewno nie.-przerwał.
-Ale,nie no po prostu,zachowałam się jak wariatka...
-Naprawdę to nie twoja wina.-po raz kolejny mi przerwał.
-Owszem moja.Wydarłam się na ciebie bez powodu....
Złapał moje ręce.Umilkłam.
-Nic się nie stało,a poza tym należało mi się.I to już dawno.
Przytuliłam go.Przy nim czułam się bezpiecznie.Było mi wstyd jak wtedy się zachowałam.zaczęliśmy opowiadać sobie różne rzeczy.Opowiedziałam mu nawet o tej dzisiejszej akcji z Tomsonem.Powiedział,że mam się nie przejmować i,że za niedługo wszystko wróci do normy.Chciałabym tak myśleć.Gdy wyszłam z pokoju Barona,postanowiłam,że zajrzę jeszcze do Tomka.Niestety prawdopodobnie go nie było.Drzwi były uchylone więc weszłam do jego pokoju. Na półce stał cały rząd,tak lubianych przez niego full-capów. Najbardziej zaciekawiło mnie to,że na biurku leżało moje zdjęcie.


 
Może jednak coś dla niego znaczyłam?....Może to ja byłam z jakiejś innej planety?....Muszę się nad tym bardzo zastanowić,będę miała przecież  na to 2 miesiące.Ciągle nie mogłam uwierzyć w to,że on zaprosił tą dziewczynę na trasę,a mnie nie.W końcu to ja z nim byłam...*Coś mi tu cuchnie...*-pomyślałam.Zeszłam na dół i zobaczyłam ogień.Zaczęłam krzyczeć,że się pali,ale chyba nikt nie słyszał.Sięgnęłam po gaśnice.Bałam się,że ktoś może został w kuchni.A tam rozpalił się przecież ogień.Usłyszałam Śniadego i kazałam mu dzwonić na pogotowie i straż pożarną,tym czasem ja z gaśnicą w rękach wybrałam się do kuchni.Gdy to zobaczyłam, zaczęłam płakać...Na ziemi leżał nieprzytomny Baron....



                                                                                                                                                                    
I jak wam się podoba ten rozdział?  bardzo dziękuje za komentarze.W końcu....!:) Myślałam że z moim blogiem jest coś nie tak,bo inne blogi mają na przykład  3 rozdziały i 12 komentarzy.A ja mam tyle rozdziałów,a komentarzy brak:0.Ale nareszczcie....Udało się!!! Chciałabym jeszcze polecić kilka świetnych blogów któr ostatnio przeczytałam:
 -Www.just-afromental-life.blogspot.com 
-Www.afro-mental-story.blogspot.pl
-Www.opowiadanie-afromental.blogspot.com
Są naprawdę świetne! Radzę przeczytać! :)
Pozdro xD :)
Natalia


123 Lorem ipsum

...Afromental...

...Afromental...
Najlepsi!

Popularne posty