środa, 11 września 2013

XXV Rozdział

A kto to jest?-spytał zdziwiony Baron,wchodząc do pokoju.
-To jest...yyy...hmm....to jest....Yyyy....Ogrodnik! Tak to jest ogrodnik!
-Okeeej.-powiedział.-No,ale po co on tu?
-Yyy...No bo wiesz....mamy ogród a ja nie mam czasu aby się nim zająć,no i wiesz....
-No dobrze rozumiem.A jak mam do niego mówić?
-Janusz.-powiedziałam,nie skłamałam naprawdę miał tak na imię.
-Okej.To może oprowadzisz swojego tatę po okolicy?-spytał.
-Kogo?-zdziwiłam. się.
-Nie udawaj już.Wiem,że to twój tata.
-Ale...
-Kochanie...-powiedział powoli.
-No co? Ja....
-Do jasnej anielki przestań kłamać!-krzyknął.
-No dobra,dobra.Będzie u nas na razie mieszkał,aż znajdzie sobie mieszkania.Okej?
-No dobra,niech będzie.-powiedział.
Poszłam i wyszłam z tatą z domu.Poszliśmy do parku.Znaleźliśmy ławkę i usiedliśmy na niej:
-Bardzo ci dziękuję.-powiedział.
-Ale za co?
-Za to,że pozwalasz mi u siebie mieszkać.
-Nie powinnam tego robić.-powiedziałam.
-Ale dlaczego?-spytał zdziwiony.
-Zostawiłeś mnie i moją mamę same.Musiałyśmy polegać tylko na sobie.
-Że co proszę?-spytał zdenerwowany.
-No co? Mówię ci to jak jest i to co powiedziała mi mama.
-Co ona ci za bzdury naopowiadała! Cały czas was szukałem!-krzyknął.
-Tato,nie kłam.
-Posłuchaj.Powiedz co dokładnie powiedziała ci mama?
-Powiedziała,że gdy już wróciliście,to t zostawiłeś mamę i sobie poszedłeś.
-Nie wiedziałem,że twoja mama może być tak dobrą kłamczuchą.
-Ona nie kłamała! Nigdy cię nie widziałam! Nie słyszałam,żebyś kiedykolwiek nas odwiedzał! Jesteś podły!-krzyknęłam.
-To nie tak...
-A jak w takim razie?! No opowiedz!
-No dobrze...No więc, gdy dopłynęliśmy na tę wyspę,to twoja matka poznała tam Johna.John był murzynem,ale twoja mama się w nim zakochała.W każdej chwili mogliśmy wrócić,ale ona nie chciała....Nie chciała go opuszczać,było mi strasznie smutno...I gdy wreszcie się zdecydowała,bo przypomniałem jej o tobie,to powiedziała,że pojedzie,ale John pojedzie z nami...Nie chciałem tego,ale bardzo za tobą tęskniłem i chciałem cię wreszcie zobaczyć...Wszystko szło dobrze,i nawet dogadywaliśmy się ze sobą,ale...wszystko się zepsuło...John wpadł do wody i utonął,twoja matka miała mi za złe,że go nie uratowałem i obraziła się na mnie....Gdy dopłynęliśmy już na miejsce,powiedziałem,że za chwilę wrócę i poszedłem po kawy dla nas,ale gdy wróciłem to...twojej matki nie było...poszła sobie...i wtedy zdałem sobie sprawę,jaka była okropna....Miałem ją już gdzieś zacząłem cię szukać,aż wreszcie znalazłem...Poszedłem pod podany adres i otworzyła mi twoja mama,ale nie wpuściła mnie do środka tylko wypchnęła za drzwi i tak za każdym razie,aż w końcu straciłem nadzieję...i mniej więcej rok później dowiedziałem się,że umarła postanowiłem walczyć o ciebie w sądzie,ale wygrała twoja ciocia...Podała straszne argumenty...No i na tym się skończyło...Aż w końcu się znalazłem...-rozpłakałam się i mocno go przytuliłam...A więc mama cały czas mnie okłamywała! jak mogłam tego nie zauważyć?! Wróciliśmy do domu.Tata poszedł do swojego pokoju,a ja do swojego.Weszłam na Facebooka.Nic nowego.Sprawdziłam jeszcze kilka stronek.W tym YouTube, moja piosenka ,,Girflend"  miała już 987 00 Wyświetleń! Byłam pod wrażeniem! Najwyższy czas zrobić teledysk.i wtedy dostałam smsa:
Od: Daniel
Do:Natalia
Cześć dawno się nie widzieliśmy! Może spotkamy się dzisiaj o 15:30 w kawiarence ,,na rogu,, ?

Szybko odpisałam:
Od:Natalia
Do:Daniel
Pewnie! Już nie mogę się doczekać!
Poszłam się przebrać i po chwili namysłu wybrałam takie coś:
 
No i poszłam...
W kawiarni byłam 15-minut przed czasem.Usiadłam na fotelu i zamówiłam ciastko i kawę cappuccino. po chwili przyszedł Daniel:
-Wstawaj idziemy!-krzyknął.
-Co,ale gdzie?
-Pójdziesz zobaczysz.
-Nienawidzę niespodzianek.-powiedziałam naburmuszona.
-No,przecież wiem.-powiedział i szelmowsko się uśmiechnął.Poszliśmy do lasu.Po chwili zakrył mi rękami oczy:
-Ej! Co ty robisz?-krzyknęłam.
-To magiczne i piękne miejsce.Spodoba ci się.-powiedział,a po chwili moim oczom ukazał się piękny krajobraz....Miał rację tu było pięknie...



                                                                                                                    
I jak? Podoba się? Ostatnio na moim blogu zonwu jest mało komentarzy! Pod ostatnim były tylko 2! I wraca stara reguła.Nie ma komentarzy, nie ma nowego wpisa.Gdy będzie przynajmniej 8 komentarzy to pojawi się kolejny rozdział. Czekam i pozdrawiam!
Czytasz- - - - - -- - -  > Komentujesz
Natalia



sobota, 7 września 2013

XXIV rozdział




Wróciłam do domu i wtedy zadzwonił telefon:
-Halo?-zaczęłam.
-Dzień dobry.Nazywam się Hubert Klibter i prowadzę program ,,Poznaj gwiazdę miesiąca,,-powiedział.
-No, dobrze,ale co ja mam z tym wspólnego?
-No,chwilkę,jeszcze nie wytłumaczyłem.No,więc twoja piosenka ",,When you're gone, już od miesiąca jest na pierwszym miejscu naszej Toplisty! A twoja nowa piosenka ,,Girflend" zajmuje 3 miejsce.Chciałbym przeprowadzić z panią wywiad i żeby zaśpiewała pani u nas swoje piosenki.
-Tak,chętnie to zrobię.-zgodziłam się.
-W takim razie przyjedziemy dziś po panią o 14:30.Dobrze?
-Nie ma takiej potrzeby,wiem gdzie jechać.
-Och,w takim razie świetnie! Do zobaczenia.-powiedział,lub może raczej krzyknął.
-Do zobaczenia.-powiedziałam i rozłączyłam się.
Powiedziałam o wszystkim Baronowi,zgodził się się i wybraliśmy ciuchy.O 14 pojechaliśmy.Przywitał mnie Hubert.

* W programie *
 Za kulisami stał Baron,bardzo dobrze go widziałam.Cieszyłam się,że przyszedł ze mną, dobrze mieć kogoś takiego kto zawsze jest przy mnie... Usiadłam na przeciwko Huberta a fotelu.Facet miał około 40-stki i krótkie brązowe włosy.Był bardzo wysportowany. Z internetu przeczytałam,że ma żonę i małego synka.Zaczął się program.Przedstawił mnie publiczności i widzom w telewizorach i zaczął mówić:
-Twoja piosenka ,,When you're gone, już od miesiąca jest na pierwszym miejscu naszej Top-listy!Jeszcze nikomu się to nie udało.Jest pani gwiazdą!
-Bardzo cieszę się,że ma tak wysokie miejsce.Nie wiedziałam,że aż tak bardzo się ludziom spodoba.A co do gwiazdy,to nie uważam się za nią.Gwiazdą może być na przykład Rihanna, której każda piosenka staje się hitem,ale nie ja.
-Ależ dlaczego?! Przecież twoja piosenka ,,Girflend " zajmuje 3 miejsce! A pani dopiero zaczyna!
-No, właśnie zaczynam.Tak jest zawsze.Gdy w show-biznesie pojawia się nowa osoba a jej piosenka jest dość znana to wszyscy mówią:Wow! Ona jest świetna! Ale z czasem wszyscy o niej zapominają...Już nie pisze takich hitów,więc już jest niczym.I tak też będzie ze mną.Jeden głupi ruch i mnie nie ma.Ludzie są okropni i mało jest prawdziwych fanów.-powiedziałam.Zamurowało go.
-Jesteś inna,niż wszyscy,których do tej pory poznałem...Prawdziwa...
Nic nie powiedziałam.Wywiad szedł dalej:
-Czy jest coś, co Ci się w sobie samej nie podoba? Czy jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić? 
-Nie! Lubię siebie taką jaka jestem, i niczego nie żałuję. Nawet jeżeli coś, co zrobiłam, nie podobało mi się potem, to i tak koncentruję się na przyszłości i ciągle zmierzam do przodu.-powiedziałam.
- Jakbyś opisała swój styl?
-Rock Glam.Noszę krawaty, podarte jeansy, kamizelki, koszulki z czaszkami i mam czarne paznokcie.

-Jaki styl lubisz w facetach?
Wygląd na The Rockabilly, z odrobiną Marlon Brando i James Dean: Dżinsy, koszula, sweter, czarne okulary nerd”.

-Co jest w Twojej torbie z kosmetykami?
-Różowy błyszczyk i krem chroniący przed słońcem. Jestem z natury blada. Chciałabym być trochę bardziej opalona, ale jeśli mam być szczera, staram się unikać słońca, które szkodzi skórze. Kiedy moje przyjaciółki leżą na plaży, w słońcu i chcą się opalić, ja noszę kapelusz.

-Musisz się martwić o to co jesz?
-Uwielbiam zapach babeczek, ale nie jadam za wielu słodyczy. Kiedy chcę być niezdrowa, idę do meksykańskiej restauracji. Idę na frytki i cole no i zapominam o ciastkach.

-Zapewne masz kogoś takiego,bardzo ważnego,komu oddałaś serce.Kto to jest?-spytał.
-Rzeczywiście,mam taką osobę,ale na razie nie powiem kim jest.-powiedziałam.I tak skończyła się nasza rozmowa.Zaśpiewałam piosenki i poszłam. 

* Następny dzień *
Jak co rano poszłam do kiosku po moją ulubioną gazetę.I zdziwiłam się bardzo gdy na okładce zobaczyłam siebie! ,,Jest nieśmiała,rockowa,nie uważa się za gwiazdę  i jest...prawdziwa"-głosił napis.Kupiłam ją i wróciłam do domu.W środku był mój wywiad i zdjęcia.Naprawdę fajnie to wyszło.Gdy przyszedł Baron,pokazałam mu to.Ucieszył się tak jak ja.Byłam z siebie dumna...
 Zadzwonił mi telefon,to była Patrycja.Mówiła,że zaczęli już pracę nad filmem i że poznała tam już kilku fajnych ludzi.Pytała co tam u mnie i u Tomka.Wszystko jej opowiedziałam,oprócz tego,że Lola zamieszkała z Tomsonem. Byłam zła na Lolke,mam nadzieję,że nie chce odebrać Pati chłopaka...Nie wybaczyłabym jej tego...W ogóle ta cała sprawa jest dziwna... Czemu ona zaproponowała mieszkanie Tomsonowi? ...

* Niespodziewana wizyta *
Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam tam...mojego ojca! w ogóle się nie zmienił...W ręce trzymał walizkę:
-Mogę wejść?-spytał,zdenerwował mnie.Tak nagle pojawia się po tylu latach?! 
-Czego chcesz?!-spytałam.
-Stęskniłem się za tobą i szukałem cię po całej Polsce!.
-Tak,na pewno,a świnki latają.Wejdź.-powiedziałam i wpuściłam go do środka.Usiadł na kanapie.
-Mam taką sprawę...
-No?!
-Czy mogę u ciebie zostać na kilka dni? Chciałbym zamieszkać w tym mieście,a chwilowo nie mam tu pracy i...właściwie nie mam tu niczego!
-Ojoj...Straszne...-powiedziałam z sarkazmem.Już chciałam coś powiedzieć gdy do salonu wszedł Baron...

                                                                                                           
No i pojawił się kolejny rozdział.Co o nim myślicie? Mnie się bardzo podoba. Jak myślicie jak zareaguje Baron na wiadomość,że przyjechał ojciec Natalii? Tego dowiecie się już w poniedziałek.
Pozdrawiam!
Natalia
Czytasz- - - - - - - - - > Komentujesz
 

piątek, 6 września 2013

Hej!

Bardzo przepraszam,że tak późno dodam rozdział,ale no wiadomo zaczęła się szkoła,i te problemy.Dalej będę starała się dodawać jak najczęściej wpisy,no ale wiadomo,że będą one troszkę później kolejny rozdział pojawi się w sobotę (7.09.). Naprawdę bardzo przepraszam.Dziękuję za tak duże ilości odwiedzin mojego bloga jest już ich ponad 2000 i 61 komentarzy! To naprawdę dużo.Cieszę się,że tak dużo osób czyta moje opowiadanie.
Pozdrawiam!
Natalia

wtorek, 3 września 2013

XIII Rozdział

Natalia
Gdy zjadłam śniadanie,zadzwonił telefon.Poszłam i odebrałam:
-Halo?-zaczęłam.
-Cześć.To ja Tomson.
-O! Tomson! Cześć! Co się stało? Jesteś jakiś zdenerwowany.
-Ty też będziesz jak się dowiesz.-powiedział.
-O co chodzi?
-Przyjedźcie na lotnisko.
-No okej. Dobra.-powiedziałam i zaczęłam się bać najgorszego.Rozłączyłam się.
-Coś nie tak kochanie?-spytał Baron.
-Nie wiem co się dzieje,ale Tomson kazał nam przyjechać szybko na lotnisko.-powiedziałam.
-No dobra,to ja odwołam ten dzisiejszy twój występ,a ty idź się szybko przebrać.
-Dobra.-powiedziałam i pobiegłam na górę.Wybrałam to i zbiegłam na dół.

Po około 15-minutach pojechaliśmy.

* Na lotnisku*
Gdy wbiegliśmy na lotnisko,zauważyliśmy cały zespół Afromental,Lolę i Patrycję z walizkami! Podbiegłam do nich:
-Co tu się do cholery dzieje?! -krzyknęłam.
-Posłuchaj mnie,ale najpierw usiądź-powiedziała,a ja usiadłam.
-No więc?-spytałam.
-Dostałam rolę w filmie!-krzyknęła.
-To super!-krzyknęłam i mocno ją przytuliłam.-Ale po co w takim razie mieliśmy tu przyjść, i po co są te walizki?
-Są też złe strony tej roli,bo...muszę przez to wyjechać do Los Angeles.
-Co?! Nie,nie,nie!
-Ale zrozum to dla  mnie wielka szansa.Jadę tam tylko na rok,no co najwyżej dwa.Wrócę tu,obiecuję.
-Tylko rok?! Czy ty zdajesz sobie sprawę ile trwa rok?!-krzyknęłam.
-Postaw sie w mojej sytuacji.Gdyby ktoś zaproponował ci wystąpienie na wielkiej gali w Los Angeles i do tego trasę po Europie,to co byś zrobiła?
-Masz rację,też bym pojechała...
-No właśnie,dlatego ja też jadę,ale poza tym będziemy w stałym kontakcie,przecież jest telefon,skype,gadu-gadu...
-Będzie mi ciebie brakowało.-powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Mi ciebie też.Ale za 15 minut mam samolot,więc muszę już iść.-powiedziała,a ja wypuściłam ją z uścisku.I wtedy podszedł do niej Tomson.Przytulili się,a potem pocałowali.Nie mogłam na to patrzeć i wtuliłam sie w Barona.Gdy odleciała,nadal tam stałam i patrzyłam.Już mi jej brakowało.Poszłam w końcu do domu.

* W domu*
Weszłam do domu,na kanapie spał Baron.Uśmiechnęłam sie i poszłam do kuchni.Zrobiłam sobie kawę, i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi,poszłam otworzyć.Stała tam Lola:
-Cześć!-powiedziałam.
-Hej! 
-Wejdź do środka.-zaprosiłam ją,lecz ona stała w drzwiach.
-Nie,poczekam tu,a ty idź po portfel.
-Ale po co?
-Chcę zrobić niespodziankę Tomsonowi.Cały czas siedzi na kanapie i patrzy się w ten durny telewizor.Pomyślałam,że pójdziemy do sklepu i mu coś kupimy,pogadamy.Co?
-No dobra.-powiedziałam i poszłam po portfel.Napisałam jeszcze Baronowi kartkę,że idę i poszłam.

* U Tomsona.*
Zapukałyśmy do drzwi.Otworzył nam niewyspany Tomson:
-A co wy tu robicie?-spytał.
-Przyszłyśmy do ciebie,a co nie wolno?-spytałam.
Wpuścił nas do środka.Podałyśmy mu nasz prezent,Otworzył go i powiedział:
-A co tu k***a mam dzisiaj urodziny?-spytał ze śmiechem.-Świetne!-krzyknął ,gdy już zobaczył swojego full-capa.
-No to,fajnie,że ci się podoba.-odezwała się Lola.
Usiedliśmy na kanapie.
-Dzięki,chciałyście mi tym pewnie poprawić humor nie?-spytał.
-No.
-Ale,nie udało wam się.Próbuje się pozbierać,ale w tym domu wszędzie widzę Patrycję.No i co ja mam zrobić?-spytał.
-Hmmm...-zastanowiła się Lola.-Możesz narazie zamieszkać u mnie.-zaproponowała.
-Ne chciałbym robić ci kłopotu.
-Ależ nie robisz! 
-No to super.Kiedy moge przyjść?
-Kiedy chcesz.-powiedziała Lola.
-No to ja idę się pakować,a wy se porozmawiajcie.
No i poszedł na górę.
-Czemu mu to zaproponowałaś?-spytałam,gdy już zostałyśmy same.
-Jest kompletnie przybity,sam sobie nie poradzi.-powiedziała,spojrzałam na zegarek.
-Dobra ja idę! Muszę jesszcze przygotować piosenki na jutrzejszy występ.
-Dobra.To do jutra.
-Pa.-powiedziałam i poszłam.W domu zaczęłam grać na pianinie i wymyśliłam świetną piosenkę na jutro,po czym poszłam spać.

*Rano,następny dzień*
Wstałam i poszłam zjeść z Baronem śniadanie, a potem razem wybraliśmy dla mnie ubranie.O 15 pojechaliśmy.Gdy weszłam za kulisy,zamurowało mnie:
-Przecież tu jest ponad milion ludzi!-krzyknęłam.
-No właśnie i oni wszyscy tu przyszli po to,żeb cię usłyszeć! To są twoi fani! Nie cieszysz się?-spytał.
-Cieszę,cieszę,ale nie wiem czy dam radę.
-Dasz,dasz.-powiedział.-A teraz zmykaj na scenę.
Wzięłam głeboki oddech i weszłam na scenę.Powiedziałam:
-Cześć! Cieszę się,że jest was tak dużo! Dzisiaj zaśpiewam wam 2 piosenki.Jedna znich będzie nowa,pisałam ją wczoraj wieczorem.No ale zaczynamy piosenką ,, When you're gone"-i zaczęłam grać i śpiewać.

Wstąpiła we mnie nowa energia gdy oni zaczęli  śpiewać ze mną...Nie spodziewałam się tego...Poczułam się wspaniale.Tak jak w swoim żywiole,gdy skończyłam zeszłam ze sceny i poszłam się przebrać.Fryzjerki zdjęły mi moje doczepiane pasemka i po chwli znowu weszłam na scenę:
-Teraz mój najnowszy numer.Nazywa się ,,Girflend" i mam nadzieję,że wam się spodoba.-powiedziałam.Ta piosenka potrzebowała ruchu,energii i dzięki nim moim fanom i Baronowi potrafiłam to tak zaśpiewać...

Gdy skończyłam,zaczęliśmy razem z Baronem iść do domu,ale wtedy otoczyli nas moi fani.Było ich pełno.Zaczęłam rozdawać autografy.Byłam taka szczęśliwa...

Poczułam się jakbym już zawsze to robiła....
Jakby to było moje powołanie...
To co mówił Baron było prawdą...
On mówił,że moje piosenki będą hitami,a ja nareszcie zabłysnę...
On i Patrycja...
To im mogę dziękować za ten sukces,są najważniejszymi osobami w moim życiu...






                                                                           
No i jak wam się podoba? Mi bardzo.Przepraszam,że wpis  jest dzisiaj,a nie w poniedziałek.Ale no po prostu nie miałam czasu?Chciałabym jeszcze bardzo wam podziękować,za tak liczne komentarze i odwiedziny.Dobijamy do 2000 wyświetleń! Bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich fanów Afromental i czytelnikow tego bloga.
Natalia ♥♥
Czytasz - - - - - - - -> Komentujesz

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział XXII

Kino,popcorn,cola,film. Ten film był naprawdę fajny,czułam się tak jakbym tam była...
Gdy wyszliśmy z kina postanowiliśmy,że pójdziemy się przejść.Trafiło na park.Szliśmy i rozmawialiśmy.A po drodze spotkaliśmy rodziców Barona:
-Aleksander?-spytała jego zdziwiona mama.
-Tak,cześć mamo.-powiedział zmieszany.
-Dlaczego nas nie odwiedzasz? Nie chcesz mieć już doczynienia ze ,,starymi,,jak wy to mówicie?
-Mamo,dobrze wiesz,że tak nie jest.
-Och...No nie wiem...A to...kto?-spytała,pokazując na mnie.
-Przepraszam,że przedstawiłam się.Nazywam się Natalia Szkot i jestem dziewczyną Barona.-powiedziałam i podałam rękę jego mamie i tacie.
-A więc to jest ta twoja wybranka?-spytał jego ojciec.
-Tak.-odpowiedział Baron.
-Och! W takim razie zapraszam was dzisiaj  do nas na 17-stą!-krzyknęła jego mama.
-Yyy...Dzisiaj?... No nie za bardzo.-Baron chciał się jakoś z tego wykręcić,ale mu przerwałam.
-Chętnie przyjdziemy,będę mogła was lepiej poznać.-Baron spojrzał na mnie wrogim wzrokiem.Zachichotałam.
-Wspaniale!-krzyknęła jego matka.-Do zobaczenia wieczorem!
-Do widzenia.-powiedziałam i poszli.
Przez pół drogi się do siebie nie odzywaliśmy,aż w końcu zachichotałam.
-Co tak cię śmieszy?-spytał Baron.
-Gdybyś widział swoją miną!-krzyknęłam.
-Och...z moimi rodzicami nie ma zabawy,uwierz mi gdybyś znała ich od dziecka...
Po raz kolejny zachichotałam:
-Przestań,nie są chyba,aż tacy straszni?
-Oj uwierz mi są.-powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
Gdy doszliśmy do domu,czekała tam na nas Marina.Oczy miała całe we łzach.Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam.
-Co się stało?-spytałam.
-Bo...bo...no..
-Czekajcie,ja was zostawię,nie będę wam przeszkadzał.-powiedział Baron.Spojrzałam na niego gromiącym wzrokiem.
- Nie widzisz że ona jest w rozpaczy?!-krzyknęłam.
-No dobra dobra idę do Tomsona.Przyjadę o 16-stej.-powiedział i poszedł.
Weszłam z Mariną do domu i zrobiłam kawę.Usiadłyśmy na kanapie:
-Przepraszam za Barona.Nie wiem co mu dzisiaj odbiło.-powiedziałam.-Co się stało?
-Ty tego nie zrozumiesz.-powiedziała płacząc.
-Spróbuję.Mów.
-Bo...Kiedy dzisiaj rano przyszłam do domu,bo miałam do pracy na noc.Na dole walało się pełno piw.Pomyślałam,że on po prostu zrobił imprezę i tyle.Ale nie... Kiedy weszłam do naszej wspólnej sypialni...to...-zalała się łzami.Mocno ją przytuliłam.-Tam leżał Łozo,a...a..a obok niego...jakaś półnaga laska...-zaczęła płakać.
 Było mi jej strasznie żal.Ale Łozo? Coś mi tu nie grało.Kto jak kto,ale Łozo? Przecież on świata poza Mariną nie widzi.Muszę z nim o tym porozmawiać.
 -Nie płacz.Wszystko można wyjaśnić,może to był jakiś podstęp.Ktoś go wrobił...No nie wiem...-powiedziałam
.
-Nie...On to zrobił...Zdradził mnie...I ja to wiem...Temu nie da się zaprzeczyć.
I wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Poczekaj zaraz przyjdę.-powiedziałam i poszłam otworzyć.Tak jak myślałam stał tam Łozo:
-Jest tu Marina?-spytał trzymając w rękach kwiaty.
-Jest,ale nie sądzę, żeby chciała z tobą rozmawiać.-powiedziałam.-Jak mogłeś?!
-Ach...A więc ty też mi nie wierzysz? Ja jej nie zdradziłem.
-No to co?! Ma zwidy?!
-Ojeju...Przepuść mnie...Ja muszę z nią porozmawiać.-powiedział.
-Nie!-krzyknęłam tarasując mu drogę.Niestety mój krzyk usłyszała Marina i podeszła do drzwi.
-Wpuść go.-powiedziała.-Ma rację musimy porozmawiać...
Niechętnie go wpuściłam i powiedziałam:
-To ja pójdę na górę.Nie będę wam przeszkadzać -i poszłam.
Łozo
Dlaczego nikt mi nie wierzy?! Ktoś podłożył mi tą pannę i tyle! Przecież ja  kocham Marinę! Gdy Natalia poszła zacząłem rozmowę:
-Cieszę się,że zechciałaś ze mną rozmawiać.Proszę to dla ciebie.-powiedziałem i podałem jej kwiaty.
-Myślisz,że jakieś p********e kwiaty,załatwią wszystko?!-krzyknęła.-Jesteś w błędzie!
-Ale,kochanie ja tego nie zrobiłem!
-Nie?!-powiedziała.-To nie ty byłeś z nią w łóżku tylko Święty Mikołaj?! Daj se siana!
-No dobra,masz rację to ja tam byłem,ale przyżekam ci,że ja z nią nie spałem.
-Wiesz co?! Ta rozmowa jest bez sensu! Ty się nawet nie umiesz się przyznać!
-Proszę cię uwierz mi! Ja tego nie zrobiłem!
-Wyjdź stąd! Nie mam ochoty dalej ciągnąć tej bezsensownej rozmowy! Do widzenia! A i wyprowadzam się!Nie mam ochoty mieszkać z tobą!-krzyknęła.
-Ach...Więc w takim razie gdzie zamierzasz mieszkać?! Tu?!
-Nie wynajmę sobie mieszkanie! A poza tym co cię to interesuję?!
-Dużo! Ja cię kocham!
-Ale ja cię nie!-krzyknęła.Ale ja jej nie słyszałem.Złapałem jej twarz i pocałowałem ją.Dała mi z liścia.
-Jesteś zwykłym gnojkiem i debilem! Aż brak mi na ciebie słow!Wynoś się stąd!-krzyknęła.
-Dobrze.No to pójdę,do widzenia.-powiedziałem i wyszedłem.

Natalia
Gdy zeszłam na dół Łoza już nie było.Myślałam,że Marina będzie płakać...ale nie...Ona aż się trzęsła ze złości...
-Idę!-krzyknęła i poszła.Nawet jej nie zatrzymywałam.Nie miałam takiej ochoty.Postanowiłam,ze nie będę o tym myślała i pójdę się przebrać.Za piętnaście minut miał przyjść Baron,więc miałam mało czasu.Dzisiaj postawiłam na elegancję.Muszę się jakoś spodobać jego rodzicom.Wybrałam to:



Aż się zdziwiłam,że mam coś takiego.Punktualnie o 16-stej przyszedł Baron.Ubrany był w czarną koszulę i jeansy.Weszłam do jego samochodu i pojechaliśmy:
-Gniewasz się na mnie?-spytał w samochodzie.
-A powinnam?
-No nie wiem..
-Zachowałeś się jak kompletny debil!
-No,ale to wasze sprawy jesteście kobietami,a więc no wiesz kobieta do kobiety,facet do faceta...Nie?
-Może i tak,ale i tak jesteś okropny.-powiedziałam.Zaśmiał się:
-No dobra.Mów co tam się stało.
-Ach...No więc tak kobiety maja swoje tajemnice a faceci swoje...Nie?-spytałam złośliwie.Zaśmiał się.
-No dobra,ale tak na poważnie?
-No dobra.Łozo ją zdradził.
-Co?!-krzyknął.
-No właśnie,dla mnie to też jest dziwne.
-Przecież Łozo ją kocha!
-No ja to wiem,ale ona najwyraźniej nie.-powiedziałam i wtedy dojechaliśmy.Dom jego rodziców był nieco mniejszy od naszego,ale był bardzo ładny.Gdy weszłam do środka,przywitał mnie jego ojciec i zaprowadził do jadalni.Tam na stole,czekał już  na nas duży pieczony kurczak.Oczy jadły! Baron odsunął mi krzesło i zaczęliśmy jeść.Było pyszne.
-A więc,ty jesteśNatalia Szkot.Tak?-spytała jego matka.
-Tak.-odpowiedziałam.
-Czekaj...Skądś kojarzę to nazwisko...
-Tak,napiała piosenkę ,,When you're gone"-powiedział za mnie Baron.
-Och...Wsapaniale! Zaspiewaj nam to!-krzyknął oiciec.
-No nie wiem...-powiedziałam.
-Już!-krzyknęła.Zachoichotałam i zaczęłam grać.Gdy skończyłam zaczęłi bić mi brawo:
-Świetne!Wspaniałe!-krzyknęła jego matka.
-Dziękuję.-powiedziałam i odłożyłam gitarę na bok.
-Mam pomysł.A może zechciałabyś zaśpiewać na scenie jutro?
-Yyyy...
-Świetnie! W takim razie Baron cię tam zaprowadzi.Juto o 14-stej.Tylko przygotuj jeszcze jeden utwór.Dobrze?-powiedziała.
-No dobrze.-zgodziłam się O 21 pojechaliśmy do domu.
-Masz świetnych rodziców!-krzyknęłam gdy już dojechaliśmy.
-Nie wydaje mi się!-krzyknął.
-Są fajni.Chyba ich nawet lubię.-powiedziałam i poszłam do łazienki się umyć.
Gdy wyszłam Baron leżał już na łóżku w pidżamie.Położyłam się obok niego i powiedziałam:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-powiedział,i zaczął mnie całować,a potem wszystko przybrało tempa.

* Rano*
Gdy się obudziłam byłam bardzo szczęśliwa.To co się stało wczoraj...To jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło.Po cichu wstałam i chciałam otworzyć drzwi,żeby iść zrobić śniadanie gdy usłyszałam za sobę głos Barona:
-Nawet nie próbuj! Dzisiaj ja robię śniadanie.
-Nie ma mowy!-krzyknęłam.
-A jednak.-powioedział i wziął mnie na ręcę,a następnie położył na łóżko.
-Poczekaj tu.-powiedział.Zgodziłam sie,nie chciało mi sie z nim kłócić.
Po chwili usłyszałam zamykanie drzwi.On mnie zamknął!Podbiegłam do drzwi i krzyknęłam:
-Pogieło cię!
-Nie,ale jak znam życie to coś byś wymyśliła.No więc ja też wymyślłem.-powiedział ze śmiechem.Usiadłam na łóżku,ale nie zamierzałam siedzieć tam długo.Wzięłam klucze,otworzyłam okno i wyskoczyłam z niego. *Jaki on głupi*-pomyślałam i otworzyłam drzwi do domu.Ze śmiechem wbiegłam do kuchni
-Co?! Co ty tu robisz?!-krzyknął zdziwiony.
-Tak jak ty gram nie fair.-odpowiedziałam i pocałowałam go w usta.

                                                                                                      
I jak wam się podoba? Mi bardzo..Mam nadzieję,że wam też.Następny rozdział w środę.
Pozdrawiam!
Natalia :*
Czytasz- - - - - - - > Komentujesz


piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział XXI

Natalia
 Gdy weszłam na scenę wszyscy zaczęli krzyczeć:
-Natalia! Natalia! Natalia!-byłam wtedy taka szczęśliwa,gdy skończyłam zeszłam ze sceny i Afromental zaczęli grać.Mieli tam taki ,,mały koncercik,, więc po 2 piosenkach,postanowiłam,że pójdę się napić.Zamówiłam małego drinka i wtedy zobaczyłam,że obok mnie siedzi Daniel-mój kolega z gimnazjum.Postanowiłam zagadać:
-Daniel? Cześć to ja Natalia.Pamiętasz mnie?-spytałam.
-Natalia? To na serio ty? Co cię tu sprowadza?
-Wiesz to zabawna historia.Śpiewałam tu przed chwilą na scenie.-pochwaliłam się.
-Ach no tak.Słyszałem od znajomych,że udało ci się zabłysnąć.Śpiewałaś ,,When you're gone,, ?
-No.Ta piosenka jest dla mnie najważniejsza.-powiedziałam,a on uśmiechnął się lekko.
-Podasz mi swój numer? Nie chciałbym znowu stracić z tobą kontaktu.-tym razem uśmiechnął się szelmowsko.Uwielbiałam go.Wymieniliśmy się  numerami i wtedy przyszedł Baron.
-Wszędzie cię szukałem!-krzyknął i pocałował mnie w policzek.-Chodź jedziemy dalej.
-No widzisz muszę już iść.Do zobaczenia!-powiedziałam.
-Pa!-krzyknął jeszcze Daniel i gdzieś pobiegł.
Razem z Baronem poszliśmy do jeepa.
-Kto to był?-spytał.
-Kumpel z dzieciństwa.
-Tylko kumpel?-spytał.Zaśmiałam się.
-Tylko kumpel, nie masz o co być zazdrosny.
-Jakoś ci nie wierze, taka dziewczyna jak ty...-wybuchnęłam śmiechem,a po chwili spoważniałam.
-Jestem twoja i tylko twoja.-powiedziałam i pocałowałam go.
-No, przestańcie się już mamlać i chodźcie do samochodu.-powiedział Tomson ze śmiechem.
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.

Lektor - i tak mijały kolejne tygodnie.Koncerty,spotkania z fanami.Nawet Natalia śpiewała i rozdawała autografy. Spotykała się z Danielem i udało im się odbudować przyjaźń,która ich wcześniej łączyła.Gdy trasa koncertowa się skończyła, Natalia sprzedała swój dom i zamieszkała na stałe z Baronem,a Patrycja z Tomsonem...

Natalia
Baron jest taki słodki...Zrobił dzisiaj kolację.Było przecudownie.Poszliśmy spać w naszej wspólnej sypialni, ja śniłam o nim...O tym,ze kiedyś się pobierzemy i będziemy szczęśliwi....

Rano
Gdy wstałam Barona nie było,poszedł do Domu Pracy Twórczej,pisać jakieś piosenki,czy coś.Poszłam się przebrać:

Zjadłam śniadanie i ktoś zapukał do drzwi.Otworzyłam i stała tam Lola:
-Cześć! Mogę wejść?-spytała.
-Pewnie właź!-powiedziałam.
Zaprosiłam ją do salonu i zrobiłam nam kawę.Usiadłam z nią na kanapie:
-Co cię do mnie sprowadza?-spytałam.
-Wiesz,pomyślałam że się lepiej poznamy.Nic o tobie nie wiem.
-Okej.no to co byś chciała wiedzieć?
-Hmmm...No nie wiem...wszystko.
Zaczęłam jej opowiadać.O tym że mam 26 lat,że Patrycja to moja przyjaciółka itp. itd. Gdy skończyłam zapytałam ją o to samo.:
-No dobra,mam 24 lata.Jestem kuzynką Dziamasa i kocham tańczyć.Zagrałam w jednym filmie...
-Serio? Jakim?-przerwałam jej.
-,, Roztańczona historia Kopciuszka,,
-Wow...Ale super! Chętnie go sobie obejrzę.Ale mówiłaś jeszcze,że kochasz tańczyć.Pokażesz mi coś?
-Okej,ale może być nagranie?-spytała.
-Jasne.-zgodziłam się.
-To nagranie,pochodzi właśnie z tego filmu.-powiedziała i włączyła mi nagranie na telefonie. 


- Jesteś świetna!-krzyknęłam,gdy to obejrzałam.Uśmiechnęła się szeroko.
-Dzięki.-powiedziała i spojrzała na zegarek. -O kurde! Muszę już iść!-krzyknęła i sięgnęła po torbę.-Masz to mój numer, ja twój już mam zapisany.Baron mi podał.
-Okej.Mogę ci jeszcze tylko zrobić zdjęcie?-spytałam.
-No dobra.-powiedziała.Pstryknęłam fotkę:



-Ja się zmywam.-powiedziała.-Do juterka!-i wyszła.
Naprawdę ją polubiłam.Jest bardzo fajna.I wtedy do domu wszedł Baron.
-Cześć kochanie!-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Jak tam pisanie piosenek?
-Ekstra! Mamy już nowy numer.
-To super! Pewnie jesteś głodny?
-No,troszeczkę.-poszłam do kuchni i podałam mu na stół obiad.
-Proszę.-powiedziałam.
-Jesteś kochana.
-No przecież wiem.-powiedziałam i wybuchłam śmiechem.
-W zamian za to pójdziemy dzisiaj do kina.
-Okej.To ja lecę się przebrać.-powiedziałam i pobiegłam na górę.Przebrałam się w takie coś:


-Świetnie wyglądasz!-pochwalił mnie,gdy zeszłam na dól.
-Dzięki.Na co idziemy?
-Na ,, Dary Anioła: Miasto kości,, może być?
-Spoko.-powiedziałam i poszliśmy...

                                                                                                                 
No i jest kolejny rozdział.Bardzo wam dziękuję za tak liczne komentarze.Było ich 8! I jednak jak się chce to się umie :) Wielkie dzięki! Kolejny rozdział w poniedziałek.Pozdrawiam!
Natalia
Czytasz - - - - - - -> Komentujesz

123 Lorem ipsum

...Afromental...

...Afromental...
Najlepsi!

Popularne posty