środa, 19 lutego 2014

50 rozdział

PATRYCJA
Szliśmy z Chrisem ulicą, gdy nagle się zatrzymał i kazał usiąść na ławce.Usiadłam więc obok niego.Złapał mnie za rękę.Na chwilę wstrzymałam oddech.Zaczął mówić:
-Od chwili , gdy rozstaliśmy się tam w Anglii, to ... ja nie zapomniałem o tobie.Nie było dnia , ani nocy abym nie myślał o tobie.
Gwałtownie puściłam jego rękę i wstałam:
-Przyjechałeś to po to aby mi to powiedzieć?!
-Yyy...Ja...
-Przepraszam cię, ale muszę już iść do dziewczynek i do Tomka.
-Kochasz go, prawda?
-Nawet jeśli to co?!
-Nie powinnaś.
-Dlaczego?!-krzyknęłam.
-Bo on jest twoim bratem.
LILY
Siedzieliśmy z Tomsonem na kanapie.Nikt z nas nie wiedział co powiedzieć.Nagle usłyszeliśmy płacz dzieci:
-To ty masz dzieci?-spytałam zdziwiona.
-Tak.
-Co oznacza,że żonę też masz.-stwierdziłam.
-Miałem.-powiedział smutno.Poszliśmy na górę.Zobaczyłam dwie małe płaczące dziewczynki.Wzięłam obydwie na ręce.Momentalnie usnęły:
-Masz jakiś dar czy co?-szepnął, pomagając mi położyć je w łóżeczku.
-Dlaczego?
-Mi zajmuje to godzinę!
Roześmialiśmy się cicho i wyszliśmy z pokoju.
 NATALIA
 Tydzień później
Jakoś udało mi się pogodzić z Baronem.Wspólnie doszliśmy do porozumienia, także z jego rodzicami.Okazało się,że oni po prostu wciąż uważają go za ich małego synka.W końcu po kilku rozmowach zaakceptowali mnie.Dzisiaj miał odbyć się ślub, trochę go przyśpieszyliśmy.Moja rodzina była bardzo tradycyjna i przed ceremonią w kościele, mój przyszły mąż nie mógł zobaczyć mnie w sukni ślubnej.Po wielu kłótniach udało mi się przekonać do czarnej sukni, zamiast białej.Razem  z tatą weszłam do białego mercedesa i pojechaliśmy.Pod kościołem byliśmy punktualnie.Tato pomógł mi wyjść z samochodu i prowadził do ołtarza.Byłam mu wdzięczna, gdyż inaczej pewnie przewróciłabym się w moich wysokich butach.Gdy podeszłam do ołtarza, Aleksander złapał mnie za rękę i szepnął do ucha:
-Wyglądasz ślicznie.
Powiedzieliśmy sobie że się chcemy i pocałowaliśmy namiętnie.Wszyscy w  kościele bili brawa.

piątek, 14 lutego 2014

49 rozdział

NATALIA

Wybiegłam z płaczem z domu i pobiegłam w stronę domu Jane.Zobaczyła mnie od razu, bo siedziała na krześle na zewnątrz.Podeszła do mnie:
-Co sie stało?-spytała.
-Pokłóciłam sie z Baronem.
-Znowu?
-Jak to znowu?-zdziwiłam się.
-Cały czas sie kłócicie.
-Masz racje...Może...nie jesteśmy sobie przeznaczeni.
-Przestań.Opowiem ci pewną historię.Rok temu poznałam przystojnego mężczyznę Mike'a, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.Po niedługim czasie się zaręczyliśmy, ale wtedy pojawiły się kłótnie.Poprosiłam go o trochę czasu na przemyślenia i zerwałam z nim.Po kilku dniach zobaczyłam go z inną kobietą.Był szczęśliwy, a ja cierpiałam, bo wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że był młością mojego życia.Dlatego tu przyjechałam.Żeby nareszcie o nim zapomnieć.
Przytuliłam ją.Teraz już wiedziałam, że musze walczyć o naszą miłość.

TOMSON

Siedziałem w salonie gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi.Poszedłem otworzyć.Stali w nich mężczyzna i kobieta:
-My do Patrycji.
-Patrycja!-wrzasnąłem.
Po chwili zbiegła na dół:
-Lili!!-mocno ją przytuliła.Wtedy spojrzała na mężczyznę:-Chris? A co ty tu robisz?
-Musimy porozmawiać.Wyjdźmy na zewnątrz.
-Dobrze.-odpowiedziała i wyszli.
-Jestem Lili.-przedstawiła się brunetka.
-To....Tomek...dla przyjaciół...Tomson.-odrzekłem oczarowany jej urodą.

------------------------------------------
Przepraszam was że taki krótki i tak późno dodany, ale nie miałam czasu.
Życze miłych walentynek! ;*

Rid

poniedziałek, 10 lutego 2014

48 rozdział

JANE

Tak wiem, pocałowałam go.Ale nie mogłam oprzeć się jego spojrzeniu.Gdy się pocałowaliśmy powiedział:
-Teraz powiesz że to było nie ważne i musimy o tym zapomnieć.Prawda?
-Nie.-uśmiechnęłam się i jeszcze raz go pocałowałam.
Roześmiał się.
-Czyli wychodzi jednak na to że nie znam kobiet.
-Tak mi przykro.-powiedziałam z sarkazmem.
-Mi też.
Zaśmialiśmy się i wtedy zadzwonił mi telefon.Odeszłam na bok aby odebrać:
-Halo?-zaczęłam.
-Jane mam problem.
-Natalia?
-Tak to ja.
-Co się stało?
-To nie jest rozmowa na telefon.Przyjdź do kawiarni  ,, Black coffie ".
-Już idę.Cześć.
Rozłączyła się:
-Coś się stało?-spytał Łozo, widząc moje zdenerwowanie.
-Dzwoniła Natalia.
-Coś z jej zdrowiem?
-Chyba nie.Prosiła o spotkanie.
-Pojadę z tobą.
-Nie trzeba.To rozmowa między mną a Natalią.
-Aha...No dobrze.To ja już pójdę.
-Okej.Zadzwonię do ciebie.
-Będę czekał.-dał mi buziaka w policzek i wyszedł.

NATALIA

Czekałam na Jane, w kawiarni, nieopodal jej domu.Gdy usłyszałam to co mówiła matka Barona, byłam w szoku.Myślałam ,że oni mnie lubią.Szybko stamtąd uciekłam. Było mi przykro,że jego rodzice mnie nie zaakceptowali.Gdy Jane przyszła i zobaczyła moje  łzy natycmiast mnie przytuliła:
-Co się stało?-usiadła na przeciwko mnie.-Chodzi o Barona?
-Może nie tyle o niego, co o jego rodziców.
-Co zrobili?
-Nie zaakceptowali mnie, uważają mnie za laskę, która pragnie tylko jego kasy i sławy.
-Przykro mi.... Oni tacy są.Najlepiej gdyby w ogóle nie mił dziewczyny.Oni cały czas uważają ,że jest ich małym sykiem.
-No i co ja teraz zrobię?
-Nie martw się.Pogadam z nimi i wszystkoim wyjaśnię.
-Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
-Tak, oczywiście.W końcu jesteśmy już prawie rodziną.-przytuliłyśmy się.-A teraz przepraszam cię, ale muszę już iść.
-Jasne, ja też.
Wyszłyśmy z kawiarni.Ona odprowadziła mnie do kawiarni za co byłam jej bardo wdzięczna.Gdy weszłam do środka zobaczyłam rozgniewanego Aleksa:
-Gdzieś ty była?-krzyknął.
-Na spacerze z Jane.
-Dlaczego uciekłaś z przyjęcia?! Musiałem przez ciebie tłumaczyć się rodzicom.
-Ciekawe jak ty byś zareagował, gdyby ktoś o tobie powiedział,że jesteś zwykłym dupkiem!!
-Moja matka taka jest.Ale ona przynajmniej interesuje sie moim życiem, nie tak jak twój ojciec!
-On chce dla mnie jak najlepiej i uważa,że jeżeli kogoś kocham to powinnam z nim być i w pełni to akceptuje.Nie wtrąca się w moje życie!
-A co moja matka sie niby wtrąca?!
-No a  co nie?!
-Ja ją przynajmniej mam!-wrzasnął.I wtedy wróciły wspomnienia o mojej nie żyjącej mamie.Z oczu momentalnie popłynęły mi łzy.Zauważył to i od razu się poprawił-Przepraszam...
-Wiesz co ?! Jesteś zwykłym dupkiem bez serca! Dzisiaj śpię u Jane!!!.-wrzasnęłam i wybiegłam  z płaczem z domu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co myślicie o tym rozdziale, mam nadzieję,że się podoba. :))
Bardzo chcieliście od razu kolejny więc macie :))
Pozdrawiam!

XoXo

niedziela, 9 lutego 2014

47 rozdział

Podbiegłam do niej i wesoło się uśmiechnęłam.Mocno się przytuliłyśmy:
-Lili, co ty tu robisz?-spytałam.
-A przyjechałam sobie tu do Polski.Na stałe.
-Na stałe? To cudownie!
Roześmiałyśmy się.Spojrzała na moją dłoń, na której widniał zaręczynowy pierścionek;
-O mój Boże!-krzyknęła.-Z kim się zaręczyłaś?
-Z Baronem.
-Gratulacje!-mocno mnie uścisnęła.
Nagle dostałam sms-a:

Od:Baron
Dzisiaj idziemy do moich rodziców.Kup sobie coś ładnego, kochanie.

Lili czytała ze mną:
-Super! No to idziemy wybrać sukienkę.
Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę sklepu.

Łozo

Siedziałem u Jane i ogładaliśmy jakiś film na DVD.Nagle zaburczało mi w brzuchu.Jane się roześmiała:
-Chcesz coś przekąsić?-spytała.
-Tak.
Poszła do kuchni,a ja podążyłem za nią.Robiła kanapki, więc ja nalałem do kubków herbaty.Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.Zabrałem się za zmywanie ale ona mnie wyprzedziła.Zaczęliśmy wesoło się popychać, aż nagle stanęliśmy twarzą w twarz.Patrzeliśmy na siebie w milczeniu.Ona uśmiechnęła się lekko i czule mnie pocałowała.

BARON
     ~*~
-Natalia przebrałaś się już?-spytałem.
-Tak.
Zeszła na dół.Miała na sobie niebieską sukienkę , na ramiączkach:
-Nie będzie ci w tym za zimno?
-Przecież ubiorę na to kurtkę, a poza tym jedziemy samochodem.-nadąsała się.
-Masz rację.Wyglądasz ślicznie.-dałem jej buziaka,a jej od razu wrócił dobry humor.Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.W domu moich rodziców usiedliśmy przy stole i czekaliśmy na podanie jedzenia.Gdy wszyscy usiedli przy stole powiedziałem:
-Muszę wam coś powiedzieć.
-Tak synku?-spytała mama.
-Zaręczyłem się z Natalią.
Ich reakcja była zupełnie inna niż się spodziewałem.Mama poprosiła mnie na chwilę do kuchni, więc poszedłem:
-Nie możesz zostać jej mężem.
-DLACZEGO?
-Bo nie.
-Myślałem że ją lubicie.
-Och...synku.Myśleliśmy że to tylko przelotny romans.
-No jak widać nie.
-Może da się to jakoś odkręcić.
-Nie! Mamo ja ją kocham.
-Taką zdzire? Jej zależy tylko na twojej kasie i sławie.
I wtedy zobaczyłem że całej rozmowie przysłuchwiała się Natalia.

poniedziałek, 3 lutego 2014

46 rozdział

Stałam i patrzałam na niego zdziwiona.Po chwili zastanowienia powiedziałam:
-Tak.Tak wyjdę za ciebie.- na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, odwzajemniłam go.Włożył mi pierścionek na palec, wstał i pocałował mnie.Cała sala biła brawa.
Przytuliłam go.Trudno opisać co wtedy czułam.Ale wiem,że byłam szczęśliwa.Bardzo szczęśliwa.Wyszliśmy z tego pokoju.I szliśmy trzymając sie za ręce, przez park.Nagle podbiegła do nas Patrycja:
-Gratulacje!-wrzasnęła.
-Dzięki.-zaśmiałam się.
-Mam nadzieję,ze będę mogła być druhną na waszym ślubie?
-Pewnie.-uśmiechnęłyśmy się do siebie.Popatrzała na nas chwilę i powiedziała:
-Muszę lecieć.Idę kupić ubranka dla dziewczynek.Z tamtych już wyrosły.
-To idź .Cześć.
Razem z Baronem poszliśmy do domu.Kiedy weszłam do środka zobaczyłam stół, pięknie przystrojony z różami na obrusie, zapalonym 2 świecami i z kolacją:
-A co gdybym się nie zgodziłą? o bytś z tym zrobił?
-No, wtedy miałbym problem.-zaśmiał się.
-Duży problem.-dodałam  i też się roześmiałam.Odsunął dla mnie krzesło.Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.Było przepyszne.Spojrzałam na pierścionek:
-Podoba ci się?-spytał.
-Jest piękny.
-Tak jak ty.-pocałowałam go.On wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę.Zaczęliśmy się całować, nagle któreś z nas nacisnęło na pilot i telewizor się włączył.Usłyszeliśmy:
-Natalia Szkot i Aleksander Milwiw-Baron są zaręczeni! Parze gratulujemy, ale Natalii jest nam żal, bo fanki Afromental już przygotowywują zemstę.
-One cię zabiją.-zaśmiał się.
-Nic na to nie poradzę.-powiedziałąm, apo chwili śmialiśmy sie jak głupi.-Idę się myć.
-Okej,Kto pierwszy się umyje. Na trzy..raz..dwa trzy...START!
I obydwoej popędziliśmy do swoich łazienek.Wyszliśmy z nich w tym samym czasie.Roześmiani poszliśmy do sypialni, gdzie zasnęłam w jego objęciach.

*Rano*
Kiedy się rano obudziłąm, Aleksa nie było.Usiadłam na łóżku i ziewnęłam.Czy to co się stało to sen? Czy Baron naprawdę mi się oświadczył? Spojrzałam na dłonie.Na palcu nadal widniał pierścionek.Uśmiechnęłam sie szeroko.Wtedy do pokoju wszedł Baron:
-I jak wyspałaś sie?-spytał.Na rękach trzymał tacę ze śniadaniem.
-Tak.-uśmiechnęłam się.Usiadł obok mnie i zaczęliśmy jeść:
-Kiedy planujemy  ślub?
-Hmm...Nie wiem.Co powiesz na początek marca?
-Jak tobie pasuje to mi też.-pocałował mnie w czoło.Gdy zjedliśmy Baron poszedł na miasto, a ja przebrałam sie i zabrałam za czytanie mojej ulubionej książki.Nagle zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć.Stał w nich mój tata:
-Gratulacje córciu!-przytulił mnie.Zaprosiłam go do środka i zrobiłam kawę:
-Jesteś pewna że to ten jedyny?-spytał.
-Tak.
-To dobrze.Jestem...-przerwało mi pukanie do drzwi.
* Co dzisiaj tak wszystkich tu niesie?*-pomyślałam.Zobaczyłam,że to Daniel.Myślałam,że chce mi pogratulować, ale on powiedział:
-Jak mogłaś mi to zrobić.
-Co?!
-Przecież dobrze wiesz ,że mi się podobasz.
-Tak.Ale to moje życie!-wtedy za nim pojawił się Aleks i powiedział:
-Coś nie tak?
-Tak, debilu.Natalia będzie ze mną.
-Chyba w twoich snach.
Zaczęli się bić.Przestraszona krzyknęłam:
-Chłopcy przestańcie.
Odciągnełam ich od siebie:
-Idź stąd.
-Pff.-prychnął Daniel i poszedł.Zaprowadziłam Aleksa do łazienki przyłożyłam mu lód do policzka:
-Zwariowałeś?!
-Nie.Przepraszam cię, ale jak go widzę to od razu podskakuje mi ciśnienie.
-Idę do sklepu.-powiedziałam  i podeszłam do taty:
-Idziesz?-spytał.
-Tak.Podwieźć cię?
-Gdyby to nie był problem...
Wsiedliśmy do mojego jeppa i pojechaliśmy.Zawiozłam go do domu i pojechałam do supermarketu.Aż się zdziwiłam kogo tam zobaczyłam.To była dziewczyna, którą bardzo dobrze znałam.Podbiegłam do niej radośnie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
I co myślicie o tym rozdziale? Fajny? Mam nadzieję,że tak.Jak myślicie kogo Natalia spotka?
Następny rozdział, będzie jak pojawi się jak pod tym rozdziałem pojawi się 6 komentarzy.Wiem,że was na to stać.Pozdrawiam!

Czytasz--------------------> Komentujesz

Zbuntowana

sobota, 1 lutego 2014

45 rozdział

NATALIA
      
Dziś   był pogrzeb.Pogrzeb Loli.To było coś strasznego.Nigdy tak nie płakałam.Lola była moją przyjaciółką, bardzo mi jej brakuje.Niech spoczywa w pokoju....

                                                  ,,Magiczna chwila ''
Kilka dni później

PATRYCJA

Usiadłam obok Tomsona na kanapie.Dzieci spały:
-Tomek, ja muszę ci coś powiedzieć.-zaczęłam.
-Tak?
-Kocham cię.Nigdy nie przestałam cię kochać.Nawet wtedy kiedy dowiedziałam się,że jesteś z lolą i macie dzieci.
-Ale...
-Powiedz... czy ty mnie kochasz?
-Patrycja... ja..To jeszcze za wcześnie na nowy związek.Dopiero co umarła Lola.Muszę  się z tego otrząsnąć.
-Jasne .Przepraszam...-powiedziałam zmieszana.
-Ale chcę żebyś wiedziała ,że jesteś dla mnie w życiu bardzo ważna.
Uśmiechnęłam się szeroko i już chciałam coś powiedzieć,gdy usłyszałam płacz dziecka.Pobiegłam na górę.

NATALIA

-Nie uwierzysz co się stało!-wrzasnęłam, zbiegając ze schodów. 
-Co?-spytał roześmiany Baron.
-Mam zaśpiewać w Warszawie w programie!!
-Naprawdę? Kiedy?
-Dziś o 18:30!!
-To radziłbym się ci zbierać, bo jest już 17:00.
-Już?!
-Tak.-zaśmiał się.
-Biegnę się ubrać.
-Dobra ja muszę załatwić sprawę na mieście.Zaraz przyjdę.
-Dobrze.
Pobiegłam na górę i zaczęłam grzebać w szafie.Co ja mam ubrać? Po chwili namysłu wybrałam zestaw.Nie za skromny, ale nie też za wulgarny.Przebrałam się i zeszłam na dół:
-Świetnie wyglądasz.-pochwalił mnie Aleks.
-Dziękuję.
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.Prawie się spóźniłam!!
Wykonałam ,,Girflend" :

Gdy skończyłam, rozległy się wielkie brawa.Zaśmiałam się.Nic nie sprawiało mi tak wielkiej frajdy jak śpiewanie.Usiadłam na kanapie.Piotr (prowadzący program)przeprowadzał ze mną wywiad:
-Ostatnio byłaś chora i leżałaś w szpitalu.Jak się dziś czujesz?
-Och...Dziękuję.Już jest dobrze.-uśmiechnęłam się.
-Skąd w tobie tak dużo energii?
-Sama nie wiem.Po prostu kiedy widzę ludzi, którzy czekają na to aż zaśpiewam.To jakoś tak...To daje wielką motywację i sprawia,że chce mi się tańczyć.
-Czy do piosenki ,,Girflend'' będzie teledysk?
-Tak.Od jutra zaczynam pracę nad nim.
-Możesz zdradzić trochę szczegółów? Jak on będzie wyglądał? 
-Cóż będzie to zdecydowanie szalony teledysk.Nic więcej nie powiem.-zaśmiałam się.
-A płyta?
-Wszystko w swoim czasie.
-A jak układa siew  pani związku z Baronem?
-Dobrze.
-Jesteście zaręczeni?
-Nie..-powiedziałam i wtedy usłyszałam głos Olka: 
-Jeszcze nie.
Podszedł do mnie i uklęknął na jedno kolano:
-Wyjdziesz za mnie?-spytał.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Co myślicie o tym rozdziale? Co odpowie Natalia?
Dziękuję za wszystkie wyświetlenia.Codziennie jest ich 100! Super! Oby tak dalej =D
Tylko w tym miesiącu miałam 2909 wyświetleń! Nie wiem jak tego dokonaliście, ale bardzo wam dziękuję.
Pozdrawiam!
Buntowniczka

środa, 29 stycznia 2014

44 rozdział

PATRYCJA
Baron zadzwonił do mnie i powiedział, że ktoś chciał zabić Natalię.Znowu.Czemu ona ma takiego pecha? Kto to zrobił? Przecież Sylwia jest w więzieniu.Jest ktoś jeszcze? Milion pytań na minutę.Martwiłam się o nią.Natalia była dla mnie jak siostra,  której nigdy nie miałam... Gdy wbiegłam do szpitala zobaczyłam Aleksa stał przy szybie i patrzał na Natalię.Podbiegłam do niego:
-Co się stało? Nic jej nie jest?
-Ktoś odłączył ją od sprzętu i lekarz ją reanimował.Policja go złapała.A z nią jest wszystko dobrze,  teraz śpi.
-To dobrze, ale mi strachu napędziłeś.-odetchnęłam z ulgą. 
-Zabiję tego gnoja.-warknął.
-Przestań.To pewnie zasługa Sylwii.
Usiadł na krześle :
-Myślałem,że ona naprawdę się zmieniła.Ja jej wierzyłem.... Planowałem z nią życie,a ona... ona próbowała zabić Natalię....
-Wiem.Ja też się temu dziwię...Aleks...Powiedz mi proszę co się ostatnio stało, że tak nagle wybiegłeś  z sali?
-Nie chcę o tym gadać.
-Mi możesz powiedzieć.-zachęciła.
-Natalia ma zaniki pamięci nie pamięta wszystkiego.Pamięta to,że...że była z Tomsonem i to z nim chce się widywać.Nie pamięta tego co razem przeżyliśmy...Nic.-powiedział ze smutkiem.Przytuliłam go.Wtedy podeszła do nas pielęgniarka:
-Pacjentka chce się z panem widzieć.
-Ze mną?-spytał zdziwiony.
Uśmiechnęłam się do niego.Wszedł do sali.

NATALIA
-No nareszcie jesteś.-powiedziałam do Barona.
-Coś się stało?
-No tak... w końcu..yy...przeżyłam....
-Zawołać Tomsona?
-Tomsona?-zdziwiłam się.-A po co?
-To nie chcesz się z nim widzieć, przecież uważasz ,że jest twoim chłopakiem..-powiedział z niesmakiem.
-Ale..Przecież ja jestem z tobą.
-Co? Czegoś tu nie rozumiem.Wczoraj mówiłaś,że jesteś z nim.
-To ja się wczoraj obudziłam?
-Zaczekaj...Powiedz mi co pamiętasz...
-No,że jestem z tobą.Nagrałam piosenkę która stała się hitem...Patrycja to moja przyjaciółka i Lola też...-posmutniałam.-Nie żyjąca Lola.Czy był jej pogrzeb?
-Nie.Jest jutro...
Na kilka minut zapadliśmy  w ciszę, po chwili się odezwał:
-Czyli jesteśmy razme?
-A jak inaczej.-uśmiechnęłam się szeroko.Pocałował mnie w policzek.Do sali wszedł lekarz:
-I jak się czujesz ślicznotko?-spytał.
-Dobrze.
-Hmm...Ciśnienie w formie, krew też w porządku.W takim razie jutro będziesz mogła już nas opuścić.
-Naprawde?
-W rzeczy samej.
Uśmiechnęłam się szeroko.
  * Następy dzień*
W domu nareszcie poczułam sie dobrze.Usiadłam na kanpie i przykryłam się kocem:
-Herbaty?-spytał Aleks.
-Tak, poproszę.-Uśmiechnęliśmy się do siebie.

--------------------------------------------------------------------
I jak? Tak jak obiecałam jest dłuższy od tamtego.Mam nadzieję,że sie podoba.Kolejny rozdział za kilka dni. :))


poniedziałek, 27 stycznia 2014

43 rozdzial


JASON
Policjant pozwolił mi zadzwonić. Głupi uwierzył, że Filip to mój brat.Poprosiłem go aby przyszedł dzisiaj rano mnie  odwiedzić.Gdy przyszedł usiedliśmy przy stole  w sali dla odwiedzających. Aby się  z nim porozumiewać,  musiałem używać szyfru, żeby żadna glina się nie domyśliła o co chodzi:
-Nasz skowronek wciąż żyje, a nie powinnien. ..
-Rozumiem.
-Modę na ciebie liczyć?
-Oczywiście. -powiedział i zaśmiał się szyderczo.
BARON
Wròciłem do szpitala. Musiałem porozmawiać z Natalią.Wszystko przypomnieć. Kiedy wszedłem na korytarz, w którym znajdował się pokój Natlii zastanawiałem się co jej powiem.Aż nagle... usłyszałem krzyk.Jej krzyk. :
-Natalia? !-wrzasnąłem i pobiegłem w tamtą stronę.Ona...leżała na ziemi, odcięta od całej aparatury, która umożliwiała jej oddychanie. Wezwałem lekarza,  a on się nią zajął.Zobaczyłem otwarte okno.Bandyta musiał skoczyć przez nie, gdy mnie usłyszał. Skoczyłem z niego,  bo było stosunkowo nisko. Wtedy ktoś obok mnie przebiegł.To musiał być ten bandyta.Pobiegłem za nim.Był szybki i po chwili dyszałem z zmęczenia. Zauważyłem że on też zwolnił.To była moja szansa.Przyspieszyłem  i złapałem go.Uderzyłem go pięścią w twarz.Oddał mi i zaczęliśmy się bić.Jakaś kobieta zadzwoniła po policję .Po chwili przyjechali:
-Ej!! Co tu się dzieje?!-wrzasnął jeden z nich.Przytrzymali nas.W skròcie wszystko im  wytłumaczyłem.Puścili mnie a jego zabrali na komisariat.Modliłem się aby Natalii nic się nie stało.
------------------------
Przepraszam że taki krótki ale pisze  go już drugi raz, ponieważ tamten się usunął ;(
Obiecuję że następny będzie dłuższy i ciekawszy.
POZDRAWIAM!

czwartek, 23 stycznia 2014

42 rozdział

TOMSON

Wszedłem do sali Natalii:
-Co się stało? Baron wybiegł z sali zdenerwowany.-spytałem.
-Nie wiem kochanie.
-Że jak?
-Czemu wy się zachowujecie tak dziwnie gdy mówię że jestem z tobą?
-Yyyy....
-No co?
-Nic.
-Nie dasz mi nawet budziaka na przywitanie.
-No dobra.-przybliżyłem się do niej i prawie ją pocałowałem
ale wtedy wszedł Baron.
-Tomek?! Co ty robisz?!
-Nic.
-Wyjdź stąd.
-Olek uspokój się.-powiedziała Natalia.-To ja mówię kto ma tu być.
-Ale...
-To ty wyjdź.
Wyszedł a ja za nim:
-Sory Aleks.
-Spadaj.-powiedział i poszedł do domu.Jestem głupi.

JANE

Od razu , gdy Baron wyszedł, ja i Wojtek poszliśmy za nim.Siedział teraz na ławce przed szpitalem.Łozo podszedł do niego:
-Co się stało? -spytał.
-Spadaj.
-Ja wiem, że...
-Powiedziałem, że masz spadać!
-Wiesz co, ja zachowuje sie jak twój przyjaciel, chcę cię pocieszyć...A ty co?!
-Nara.
-Cześć.-powiedział Wojtek i ruszył przed siebie.Nie chciałam rozmawiać z Baronem.Zachował się okropnie. Pobiegłam za moim towarzyszem.Nie odważyłam się odezwać.Miał naburmuszoną minę.Postanowiłam, że nie będę mu przeszkadzała, w jego rozmyślaniach.Szłam i delektowałam się świeżym powietrzem.Wiatr wiał mi prosto w twarz, ale trudno się dziwić, był środek zimy.Nagle Wojtek na mnie spójrzał:
-Czemu nic nie mówisz?-spytał.
-Nie chcę cię drażnić.
Uśmiechnął się.
-Nie martw się o to.
-Zimno mi.-powiedziałam.Złapał mnie za rękę.Przez moje ciało przeszedł dreszcz:
-Rzeczywiście.Jesteś zziębnięta.
-Chodźmy do mnie.Ogrzeję się trochę.
-Ty idź.Ja wracam do szpitala.
-Ale ja nalegam.
-Nie.
-Tak.-powiedziałam uparcie.
-No dobra.
Zaprowadziłam go pod mój dom.

SYLWIA
-Puść mnie debilu.-wrzasnęłam na policjanta, trzymającego moje ręce.On nie odpowiedział.Wrzucił mnie do celi i wyszedł.W celi obok mnie był Jason:
-No i co zrobiłaś głupia babo?!
-To nie moja wina.Natalie trzeba zabić.
-Ja tu rządze.Zadzwonie po Filipa.On to załatwi.
Zaśmialiśmy się szyderczo.

---------------
Dziękuję za wszystkie komentarze.Pozdrawiam!  ♥♥
Natalia Afromental

wtorek, 21 stycznia 2014

41 rozdział

BARON

Gdy weszliśmy do szpitala , podbiegła do mnie Jane'
-Zwariowałeś?! Coś ty sobie myślał?! Nigdy więcej tego nie rób!-krzyknęła i przytuliła mnie.Po chwili podbiegła do Łoza i dała mu buziaka w policzek.Cały się zarumienił:
-Dziękuję.Nigdy tego nie zapomnę.Jeżeli mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć?
-Nie trzeba.
-W takim razie zabiorę cię dzisiaj na obiad do mnie do domu.
-Ale przecież ty mieszkasz z Baronem?
-Już nie.Gdy skończy się operacja i wszystko będzie dobrze to pójdziemy.
-Niech będzie.
Uśmiechnęła się szeroko i usiadła na krześle.Podszedł do mnie Tomson:
-Nadal się o nią martwisz?
Nie odpowiedziałem.
-Wszystko będzie dobrze.
Nie słuchałem go.Po chwili z sali wyszedł lekarz:
-Operacja się udała.Pacjentka się obudziła.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wszedłem do sali i zobaczyłem ją.Miała wesołą twarz.Złapałem ją za rękę:
-Tak bardzo się o ciebie bałem.
-Przestań.-powiedziała słabym głosem.
-Cieszę się że żyjesz.
-Tomson, kochanie uspokój się.
-Chyba... chciałaś powiedzieć Baron?- zdziwiłem  się.
-Nie. Baron to mój przyjaciel.
Wybiegłem z sali. TO BYŁ SZOK.Podeszłem do lekarza:
-Czy jest coś o czym nie wiem? Dlaczego ona to powiedziała? Czy ona ma zaniki pamięci?
-Tak.Niektóre elementy trzeba będzie jej przypominać.
-Ale....Nie!

---------------------------------------------
Mam internet! Hurra! A oto nowy rozdział
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA <3
Czekam na wasze opinie.♥
Natalia Afromental

123 Lorem ipsum

...Afromental...

...Afromental...
Najlepsi!

Popularne posty