PATRYCJA
Szliśmy z Chrisem ulicą, gdy nagle się zatrzymał i kazał usiąść na ławce.Usiadłam więc obok niego.Złapał mnie za rękę.Na chwilę wstrzymałam oddech.Zaczął mówić:
-Od chwili , gdy rozstaliśmy się tam w Anglii, to ... ja nie zapomniałem o tobie.Nie było dnia , ani nocy abym nie myślał o tobie.
Gwałtownie puściłam jego rękę i wstałam:
-Przyjechałeś to po to aby mi to powiedzieć?!
-Yyy...Ja...
-Przepraszam cię, ale muszę już iść do dziewczynek i do Tomka.
-Kochasz go, prawda?
-Nawet jeśli to co?!
-Nie powinnaś.
-Dlaczego?!-krzyknęłam.
-Bo on jest twoim bratem.
LILY
Siedzieliśmy z Tomsonem na kanapie.Nikt z nas nie wiedział co powiedzieć.Nagle usłyszeliśmy płacz dzieci:
-To ty masz dzieci?-spytałam zdziwiona.
-Tak.
-Co oznacza,że żonę też masz.-stwierdziłam.
-Miałem.-powiedział smutno.Poszliśmy na górę.Zobaczyłam dwie małe płaczące dziewczynki.Wzięłam obydwie na ręce.Momentalnie usnęły:
-Masz jakiś dar czy co?-szepnął, pomagając mi położyć je w łóżeczku.
-Dlaczego?
-Mi zajmuje to godzinę!
Roześmialiśmy się cicho i wyszliśmy z pokoju.
NATALIA
Tydzień później
Jakoś udało mi się pogodzić z Baronem.Wspólnie doszliśmy do porozumienia, także z jego rodzicami.Okazało się,że oni po prostu wciąż uważają go za ich małego synka.W końcu po kilku rozmowach zaakceptowali mnie.Dzisiaj miał odbyć się ślub, trochę go przyśpieszyliśmy.Moja rodzina była bardzo tradycyjna i przed ceremonią w kościele, mój przyszły mąż nie mógł zobaczyć mnie w sukni ślubnej.Po wielu kłótniach udało mi się przekonać do czarnej sukni, zamiast białej.Razem z tatą weszłam do białego mercedesa i pojechaliśmy.Pod kościołem byliśmy punktualnie.Tato pomógł mi wyjść z samochodu i prowadził do ołtarza.Byłam mu wdzięczna, gdyż inaczej pewnie przewróciłabym się w moich wysokich butach.Gdy podeszłam do ołtarza, Aleksander złapał mnie za rękę i szepnął do ucha:
-Wyglądasz ślicznie.
Powiedzieliśmy sobie że się chcemy i pocałowaliśmy namiętnie.Wszyscy w kościele bili brawa.
środa, 19 lutego 2014
piątek, 14 lutego 2014
49 rozdział
NATALIA
Wybiegłam z płaczem z domu i pobiegłam w stronę domu Jane.Zobaczyła mnie od razu, bo siedziała na krześle na zewnątrz.Podeszła do mnie:
-Co sie stało?-spytała.
-Pokłóciłam sie z Baronem.
-Znowu?
-Jak to znowu?-zdziwiłam się.
-Cały czas sie kłócicie.
-Masz racje...Może...nie jesteśmy sobie przeznaczeni.
-Przestań.Opowiem ci pewną historię.Rok temu poznałam przystojnego mężczyznę Mike'a, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.Po niedługim czasie się zaręczyliśmy, ale wtedy pojawiły się kłótnie.Poprosiłam go o trochę czasu na przemyślenia i zerwałam z nim.Po kilku dniach zobaczyłam go z inną kobietą.Był szczęśliwy, a ja cierpiałam, bo wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że był młością mojego życia.Dlatego tu przyjechałam.Żeby nareszcie o nim zapomnieć.
Przytuliłam ją.Teraz już wiedziałam, że musze walczyć o naszą miłość.
TOMSON
Siedziałem w salonie gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi.Poszedłem otworzyć.Stali w nich mężczyzna i kobieta:
-My do Patrycji.
-Patrycja!-wrzasnąłem.
Po chwili zbiegła na dół:
-Lili!!-mocno ją przytuliła.Wtedy spojrzała na mężczyznę:-Chris? A co ty tu robisz?
-Musimy porozmawiać.Wyjdźmy na zewnątrz.
-Dobrze.-odpowiedziała i wyszli.
-Jestem Lili.-przedstawiła się brunetka.
-To....Tomek...dla przyjaciół...Tomson.-odrzekłem oczarowany jej urodą.
------------------------------------------
Przepraszam was że taki krótki i tak późno dodany, ale nie miałam czasu.
Życze miłych walentynek! ;*
Rid
Wybiegłam z płaczem z domu i pobiegłam w stronę domu Jane.Zobaczyła mnie od razu, bo siedziała na krześle na zewnątrz.Podeszła do mnie:
-Co sie stało?-spytała.
-Pokłóciłam sie z Baronem.
-Znowu?
-Jak to znowu?-zdziwiłam się.
-Cały czas sie kłócicie.
-Masz racje...Może...nie jesteśmy sobie przeznaczeni.
-Przestań.Opowiem ci pewną historię.Rok temu poznałam przystojnego mężczyznę Mike'a, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.Po niedługim czasie się zaręczyliśmy, ale wtedy pojawiły się kłótnie.Poprosiłam go o trochę czasu na przemyślenia i zerwałam z nim.Po kilku dniach zobaczyłam go z inną kobietą.Był szczęśliwy, a ja cierpiałam, bo wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że był młością mojego życia.Dlatego tu przyjechałam.Żeby nareszcie o nim zapomnieć.
Przytuliłam ją.Teraz już wiedziałam, że musze walczyć o naszą miłość.
TOMSON
Siedziałem w salonie gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi.Poszedłem otworzyć.Stali w nich mężczyzna i kobieta:
-My do Patrycji.
-Patrycja!-wrzasnąłem.
Po chwili zbiegła na dół:
-Lili!!-mocno ją przytuliła.Wtedy spojrzała na mężczyznę:-Chris? A co ty tu robisz?
-Musimy porozmawiać.Wyjdźmy na zewnątrz.
-Dobrze.-odpowiedziała i wyszli.
-Jestem Lili.-przedstawiła się brunetka.
-To....Tomek...dla przyjaciół...Tomson.-odrzekłem oczarowany jej urodą.
------------------------------------------
Przepraszam was że taki krótki i tak późno dodany, ale nie miałam czasu.
Życze miłych walentynek! ;*
Rid
poniedziałek, 10 lutego 2014
48 rozdział
JANE
Tak wiem, pocałowałam go.Ale nie mogłam oprzeć się jego spojrzeniu.Gdy się pocałowaliśmy powiedział:
-Teraz powiesz że to było nie ważne i musimy o tym zapomnieć.Prawda?
-Nie.-uśmiechnęłam się i jeszcze raz go pocałowałam.
Roześmiał się.
-Czyli wychodzi jednak na to że nie znam kobiet.
-Tak mi przykro.-powiedziałam z sarkazmem.
-Mi też.
Zaśmialiśmy się i wtedy zadzwonił mi telefon.Odeszłam na bok aby odebrać:
-Halo?-zaczęłam.
-Jane mam problem.
-Natalia?
-Tak to ja.
-Co się stało?
-To nie jest rozmowa na telefon.Przyjdź do kawiarni ,, Black coffie ".
-Już idę.Cześć.
Rozłączyła się:
-Coś się stało?-spytał Łozo, widząc moje zdenerwowanie.
-Dzwoniła Natalia.
-Coś z jej zdrowiem?
-Chyba nie.Prosiła o spotkanie.
-Pojadę z tobą.
-Nie trzeba.To rozmowa między mną a Natalią.
-Aha...No dobrze.To ja już pójdę.
-Okej.Zadzwonię do ciebie.
-Będę czekał.-dał mi buziaka w policzek i wyszedł.
NATALIA
Czekałam na Jane, w kawiarni, nieopodal jej domu.Gdy usłyszałam to co mówiła matka Barona, byłam w szoku.Myślałam ,że oni mnie lubią.Szybko stamtąd uciekłam. Było mi przykro,że jego rodzice mnie nie zaakceptowali.Gdy Jane przyszła i zobaczyła moje łzy natycmiast mnie przytuliła:
-Co się stało?-usiadła na przeciwko mnie.-Chodzi o Barona?
-Może nie tyle o niego, co o jego rodziców.
-Co zrobili?
-Nie zaakceptowali mnie, uważają mnie za laskę, która pragnie tylko jego kasy i sławy.
-Przykro mi.... Oni tacy są.Najlepiej gdyby w ogóle nie mił dziewczyny.Oni cały czas uważają ,że jest ich małym sykiem.
-No i co ja teraz zrobię?
-Nie martw się.Pogadam z nimi i wszystkoim wyjaśnię.
-Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
-Tak, oczywiście.W końcu jesteśmy już prawie rodziną.-przytuliłyśmy się.-A teraz przepraszam cię, ale muszę już iść.
-Jasne, ja też.
Wyszłyśmy z kawiarni.Ona odprowadziła mnie do kawiarni za co byłam jej bardo wdzięczna.Gdy weszłam do środka zobaczyłam rozgniewanego Aleksa:
-Gdzieś ty była?-krzyknął.
-Na spacerze z Jane.
-Dlaczego uciekłaś z przyjęcia?! Musiałem przez ciebie tłumaczyć się rodzicom.
-Ciekawe jak ty byś zareagował, gdyby ktoś o tobie powiedział,że jesteś zwykłym dupkiem!!
-Moja matka taka jest.Ale ona przynajmniej interesuje sie moim życiem, nie tak jak twój ojciec!
-On chce dla mnie jak najlepiej i uważa,że jeżeli kogoś kocham to powinnam z nim być i w pełni to akceptuje.Nie wtrąca się w moje życie!
-A co moja matka sie niby wtrąca?!
-No a co nie?!
-Ja ją przynajmniej mam!-wrzasnął.I wtedy wróciły wspomnienia o mojej nie żyjącej mamie.Z oczu momentalnie popłynęły mi łzy.Zauważył to i od razu się poprawił-Przepraszam...
-Wiesz co ?! Jesteś zwykłym dupkiem bez serca! Dzisiaj śpię u Jane!!!.-wrzasnęłam i wybiegłam z płaczem z domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co myślicie o tym rozdziale, mam nadzieję,że się podoba. :))
Bardzo chcieliście od razu kolejny więc macie :))
Pozdrawiam!
XoXo
Tak wiem, pocałowałam go.Ale nie mogłam oprzeć się jego spojrzeniu.Gdy się pocałowaliśmy powiedział:
-Teraz powiesz że to było nie ważne i musimy o tym zapomnieć.Prawda?
-Nie.-uśmiechnęłam się i jeszcze raz go pocałowałam.
Roześmiał się.
-Czyli wychodzi jednak na to że nie znam kobiet.
-Tak mi przykro.-powiedziałam z sarkazmem.
-Mi też.
Zaśmialiśmy się i wtedy zadzwonił mi telefon.Odeszłam na bok aby odebrać:
-Halo?-zaczęłam.
-Jane mam problem.
-Natalia?
-Tak to ja.
-Co się stało?
-To nie jest rozmowa na telefon.Przyjdź do kawiarni ,, Black coffie ".
-Już idę.Cześć.
Rozłączyła się:
-Coś się stało?-spytał Łozo, widząc moje zdenerwowanie.
-Dzwoniła Natalia.
-Coś z jej zdrowiem?
-Chyba nie.Prosiła o spotkanie.
-Pojadę z tobą.
-Nie trzeba.To rozmowa między mną a Natalią.
-Aha...No dobrze.To ja już pójdę.
-Okej.Zadzwonię do ciebie.
-Będę czekał.-dał mi buziaka w policzek i wyszedł.
NATALIA
Czekałam na Jane, w kawiarni, nieopodal jej domu.Gdy usłyszałam to co mówiła matka Barona, byłam w szoku.Myślałam ,że oni mnie lubią.Szybko stamtąd uciekłam. Było mi przykro,że jego rodzice mnie nie zaakceptowali.Gdy Jane przyszła i zobaczyła moje łzy natycmiast mnie przytuliła:
-Co się stało?-usiadła na przeciwko mnie.-Chodzi o Barona?
-Może nie tyle o niego, co o jego rodziców.
-Co zrobili?
-Nie zaakceptowali mnie, uważają mnie za laskę, która pragnie tylko jego kasy i sławy.
-Przykro mi.... Oni tacy są.Najlepiej gdyby w ogóle nie mił dziewczyny.Oni cały czas uważają ,że jest ich małym sykiem.
-No i co ja teraz zrobię?
-Nie martw się.Pogadam z nimi i wszystkoim wyjaśnię.
-Naprawdę? Zrobisz to dla mnie?
-Tak, oczywiście.W końcu jesteśmy już prawie rodziną.-przytuliłyśmy się.-A teraz przepraszam cię, ale muszę już iść.
-Jasne, ja też.
Wyszłyśmy z kawiarni.Ona odprowadziła mnie do kawiarni za co byłam jej bardo wdzięczna.Gdy weszłam do środka zobaczyłam rozgniewanego Aleksa:
-Gdzieś ty była?-krzyknął.
-Na spacerze z Jane.
-Dlaczego uciekłaś z przyjęcia?! Musiałem przez ciebie tłumaczyć się rodzicom.
-Ciekawe jak ty byś zareagował, gdyby ktoś o tobie powiedział,że jesteś zwykłym dupkiem!!
-Moja matka taka jest.Ale ona przynajmniej interesuje sie moim życiem, nie tak jak twój ojciec!
-On chce dla mnie jak najlepiej i uważa,że jeżeli kogoś kocham to powinnam z nim być i w pełni to akceptuje.Nie wtrąca się w moje życie!
-A co moja matka sie niby wtrąca?!
-No a co nie?!
-Ja ją przynajmniej mam!-wrzasnął.I wtedy wróciły wspomnienia o mojej nie żyjącej mamie.Z oczu momentalnie popłynęły mi łzy.Zauważył to i od razu się poprawił-Przepraszam...
-Wiesz co ?! Jesteś zwykłym dupkiem bez serca! Dzisiaj śpię u Jane!!!.-wrzasnęłam i wybiegłam z płaczem z domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Co myślicie o tym rozdziale, mam nadzieję,że się podoba. :))
Bardzo chcieliście od razu kolejny więc macie :))
Pozdrawiam!
XoXo
niedziela, 9 lutego 2014
47 rozdział
Podbiegłam do niej i wesoło się uśmiechnęłam.Mocno się przytuliłyśmy:
-Lili, co ty tu robisz?-spytałam.
-A przyjechałam sobie tu do Polski.Na stałe.
-Na stałe? To cudownie!
Roześmiałyśmy się.Spojrzała na moją dłoń, na której widniał zaręczynowy pierścionek;
-O mój Boże!-krzyknęła.-Z kim się zaręczyłaś?
-Z Baronem.
-Gratulacje!-mocno mnie uścisnęła.
Nagle dostałam sms-a:
Od:Baron
Dzisiaj idziemy do moich rodziców.Kup sobie coś ładnego, kochanie.
Lili czytała ze mną:
-Super! No to idziemy wybrać sukienkę.
Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę sklepu.
Łozo
Siedziałem u Jane i ogładaliśmy jakiś film na DVD.Nagle zaburczało mi w brzuchu.Jane się roześmiała:
-Chcesz coś przekąsić?-spytała.
-Tak.
Poszła do kuchni,a ja podążyłem za nią.Robiła kanapki, więc ja nalałem do kubków herbaty.Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.Zabrałem się za zmywanie ale ona mnie wyprzedziła.Zaczęliśmy wesoło się popychać, aż nagle stanęliśmy twarzą w twarz.Patrzeliśmy na siebie w milczeniu.Ona uśmiechnęła się lekko i czule mnie pocałowała.
BARON
~*~
-Natalia przebrałaś się już?-spytałem.
-Tak.
Zeszła na dół.Miała na sobie niebieską sukienkę , na ramiączkach:
-Nie będzie ci w tym za zimno?
-Przecież ubiorę na to kurtkę, a poza tym jedziemy samochodem.-nadąsała się.
-Masz rację.Wyglądasz ślicznie.-dałem jej buziaka,a jej od razu wrócił dobry humor.Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.W domu moich rodziców usiedliśmy przy stole i czekaliśmy na podanie jedzenia.Gdy wszyscy usiedli przy stole powiedziałem:
-Muszę wam coś powiedzieć.
-Tak synku?-spytała mama.
-Zaręczyłem się z Natalią.
Ich reakcja była zupełnie inna niż się spodziewałem.Mama poprosiła mnie na chwilę do kuchni, więc poszedłem:
-Nie możesz zostać jej mężem.
-DLACZEGO?
-Bo nie.
-Myślałem że ją lubicie.
-Och...synku.Myśleliśmy że to tylko przelotny romans.
-No jak widać nie.
-Może da się to jakoś odkręcić.
-Nie! Mamo ja ją kocham.
-Taką zdzire? Jej zależy tylko na twojej kasie i sławie.
I wtedy zobaczyłem że całej rozmowie przysłuchwiała się Natalia.
-Lili, co ty tu robisz?-spytałam.
-A przyjechałam sobie tu do Polski.Na stałe.
-Na stałe? To cudownie!
Roześmiałyśmy się.Spojrzała na moją dłoń, na której widniał zaręczynowy pierścionek;
-O mój Boże!-krzyknęła.-Z kim się zaręczyłaś?
-Z Baronem.
-Gratulacje!-mocno mnie uścisnęła.
Nagle dostałam sms-a:
Od:Baron
Dzisiaj idziemy do moich rodziców.Kup sobie coś ładnego, kochanie.
Lili czytała ze mną:
-Super! No to idziemy wybrać sukienkę.
Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę sklepu.
Łozo
Siedziałem u Jane i ogładaliśmy jakiś film na DVD.Nagle zaburczało mi w brzuchu.Jane się roześmiała:
-Chcesz coś przekąsić?-spytała.
-Tak.
Poszła do kuchni,a ja podążyłem za nią.Robiła kanapki, więc ja nalałem do kubków herbaty.Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.Zabrałem się za zmywanie ale ona mnie wyprzedziła.Zaczęliśmy wesoło się popychać, aż nagle stanęliśmy twarzą w twarz.Patrzeliśmy na siebie w milczeniu.Ona uśmiechnęła się lekko i czule mnie pocałowała.
BARON
~*~
-Natalia przebrałaś się już?-spytałem.
-Tak.
Zeszła na dół.Miała na sobie niebieską sukienkę , na ramiączkach:
-Nie będzie ci w tym za zimno?
-Przecież ubiorę na to kurtkę, a poza tym jedziemy samochodem.-nadąsała się.
-Masz rację.Wyglądasz ślicznie.-dałem jej buziaka,a jej od razu wrócił dobry humor.Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.W domu moich rodziców usiedliśmy przy stole i czekaliśmy na podanie jedzenia.Gdy wszyscy usiedli przy stole powiedziałem:
-Muszę wam coś powiedzieć.
-Tak synku?-spytała mama.
-Zaręczyłem się z Natalią.
Ich reakcja była zupełnie inna niż się spodziewałem.Mama poprosiła mnie na chwilę do kuchni, więc poszedłem:
-Nie możesz zostać jej mężem.
-DLACZEGO?
-Bo nie.
-Myślałem że ją lubicie.
-Och...synku.Myśleliśmy że to tylko przelotny romans.
-No jak widać nie.
-Może da się to jakoś odkręcić.
-Nie! Mamo ja ją kocham.
-Taką zdzire? Jej zależy tylko na twojej kasie i sławie.
I wtedy zobaczyłem że całej rozmowie przysłuchwiała się Natalia.
poniedziałek, 3 lutego 2014
46 rozdział
Stałam i patrzałam na niego zdziwiona.Po chwili zastanowienia powiedziałam:
-Tak.Tak wyjdę za ciebie.- na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, odwzajemniłam go.Włożył mi pierścionek na palec, wstał i pocałował mnie.Cała sala biła brawa.
Przytuliłam go.Trudno opisać co wtedy czułam.Ale wiem,że byłam szczęśliwa.Bardzo szczęśliwa.Wyszliśmy z tego pokoju.I szliśmy trzymając sie za ręce, przez park.Nagle podbiegła do nas Patrycja:
-Gratulacje!-wrzasnęła.
-Dzięki.-zaśmiałam się.
-Mam nadzieję,ze będę mogła być druhną na waszym ślubie?
-Pewnie.-uśmiechnęłyśmy się do siebie.Popatrzała na nas chwilę i powiedziała:
-Muszę lecieć.Idę kupić ubranka dla dziewczynek.Z tamtych już wyrosły.
-To idź .Cześć.
Razem z Baronem poszliśmy do domu.Kiedy weszłam do środka zobaczyłam stół, pięknie przystrojony z różami na obrusie, zapalonym 2 świecami i z kolacją:
-A co gdybym się nie zgodziłą? o bytś z tym zrobił?
-No, wtedy miałbym problem.-zaśmiał się.
-Duży problem.-dodałam i też się roześmiałam.Odsunął dla mnie krzesło.Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.Było przepyszne.Spojrzałam na pierścionek:
-Podoba ci się?-spytał.
-Jest piękny.
-Tak jak ty.-pocałowałam go.On wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę.Zaczęliśmy się całować, nagle któreś z nas nacisnęło na pilot i telewizor się włączył.Usłyszeliśmy:
-Natalia Szkot i Aleksander Milwiw-Baron są zaręczeni! Parze gratulujemy, ale Natalii jest nam żal, bo fanki Afromental już przygotowywują zemstę.
-One cię zabiją.-zaśmiał się.
-Nic na to nie poradzę.-powiedziałąm, apo chwili śmialiśmy sie jak głupi.-Idę się myć.
-Okej,Kto pierwszy się umyje. Na trzy..raz..dwa trzy...START!
I obydwoej popędziliśmy do swoich łazienek.Wyszliśmy z nich w tym samym czasie.Roześmiani poszliśmy do sypialni, gdzie zasnęłam w jego objęciach.
*Rano*
Kiedy się rano obudziłąm, Aleksa nie było.Usiadłam na łóżku i ziewnęłam.Czy to co się stało to sen? Czy Baron naprawdę mi się oświadczył? Spojrzałam na dłonie.Na palcu nadal widniał pierścionek.Uśmiechnęłam sie szeroko.Wtedy do pokoju wszedł Baron:
-I jak wyspałaś sie?-spytał.Na rękach trzymał tacę ze śniadaniem.
-Tak.-uśmiechnęłam się.Usiadł obok mnie i zaczęliśmy jeść:
-Kiedy planujemy ślub?
-Hmm...Nie wiem.Co powiesz na początek marca?
-Jak tobie pasuje to mi też.-pocałował mnie w czoło.Gdy zjedliśmy Baron poszedł na miasto, a ja przebrałam sie i zabrałam za czytanie mojej ulubionej książki.Nagle zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć.Stał w nich mój tata:
-Gratulacje córciu!-przytulił mnie.Zaprosiłam go do środka i zrobiłam kawę:
-Jesteś pewna że to ten jedyny?-spytał.
-Tak.
-To dobrze.Jestem...-przerwało mi pukanie do drzwi.
* Co dzisiaj tak wszystkich tu niesie?*-pomyślałam.Zobaczyłam,że to Daniel.Myślałam,że chce mi pogratulować, ale on powiedział:
-Jak mogłaś mi to zrobić.
-Co?!
-Przecież dobrze wiesz ,że mi się podobasz.
-Tak.Ale to moje życie!-wtedy za nim pojawił się Aleks i powiedział:
-Coś nie tak?
-Tak, debilu.Natalia będzie ze mną.
-Chyba w twoich snach.
Zaczęli się bić.Przestraszona krzyknęłam:
-Chłopcy przestańcie.
Odciągnełam ich od siebie:
-Idź stąd.
-Pff.-prychnął Daniel i poszedł.Zaprowadziłam Aleksa do łazienki przyłożyłam mu lód do policzka:
-Zwariowałeś?!
-Nie.Przepraszam cię, ale jak go widzę to od razu podskakuje mi ciśnienie.
-Idę do sklepu.-powiedziałam i podeszłam do taty:
-Idziesz?-spytał.
-Tak.Podwieźć cię?
-Gdyby to nie był problem...
Wsiedliśmy do mojego jeppa i pojechaliśmy.Zawiozłam go do domu i pojechałam do supermarketu.Aż się zdziwiłam kogo tam zobaczyłam.To była dziewczyna, którą bardzo dobrze znałam.Podbiegłam do niej radośnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
I co myślicie o tym rozdziale? Fajny? Mam nadzieję,że tak.Jak myślicie kogo Natalia spotka?
Następny rozdział, będzie jak pojawi się jak pod tym rozdziałem pojawi się 6 komentarzy.Wiem,że was na to stać.Pozdrawiam!
Czytasz--------------------> Komentujesz
Zbuntowana
-Tak.Tak wyjdę za ciebie.- na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, odwzajemniłam go.Włożył mi pierścionek na palec, wstał i pocałował mnie.Cała sala biła brawa.
Przytuliłam go.Trudno opisać co wtedy czułam.Ale wiem,że byłam szczęśliwa.Bardzo szczęśliwa.Wyszliśmy z tego pokoju.I szliśmy trzymając sie za ręce, przez park.Nagle podbiegła do nas Patrycja:
-Gratulacje!-wrzasnęła.
-Dzięki.-zaśmiałam się.
-Mam nadzieję,ze będę mogła być druhną na waszym ślubie?
-Pewnie.-uśmiechnęłyśmy się do siebie.Popatrzała na nas chwilę i powiedziała:
-Muszę lecieć.Idę kupić ubranka dla dziewczynek.Z tamtych już wyrosły.
-To idź .Cześć.
Razem z Baronem poszliśmy do domu.Kiedy weszłam do środka zobaczyłam stół, pięknie przystrojony z różami na obrusie, zapalonym 2 świecami i z kolacją:
-A co gdybym się nie zgodziłą? o bytś z tym zrobił?
-No, wtedy miałbym problem.-zaśmiał się.
-Duży problem.-dodałam i też się roześmiałam.Odsunął dla mnie krzesło.Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.Było przepyszne.Spojrzałam na pierścionek:
-Podoba ci się?-spytał.
-Jest piękny.
-Tak jak ty.-pocałowałam go.On wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę.Zaczęliśmy się całować, nagle któreś z nas nacisnęło na pilot i telewizor się włączył.Usłyszeliśmy:
-Natalia Szkot i Aleksander Milwiw-Baron są zaręczeni! Parze gratulujemy, ale Natalii jest nam żal, bo fanki Afromental już przygotowywują zemstę.
-One cię zabiją.-zaśmiał się.
-Nic na to nie poradzę.-powiedziałąm, apo chwili śmialiśmy sie jak głupi.-Idę się myć.
-Okej,Kto pierwszy się umyje. Na trzy..raz..dwa trzy...START!
I obydwoej popędziliśmy do swoich łazienek.Wyszliśmy z nich w tym samym czasie.Roześmiani poszliśmy do sypialni, gdzie zasnęłam w jego objęciach.
*Rano*
Kiedy się rano obudziłąm, Aleksa nie było.Usiadłam na łóżku i ziewnęłam.Czy to co się stało to sen? Czy Baron naprawdę mi się oświadczył? Spojrzałam na dłonie.Na palcu nadal widniał pierścionek.Uśmiechnęłam sie szeroko.Wtedy do pokoju wszedł Baron:
-I jak wyspałaś sie?-spytał.Na rękach trzymał tacę ze śniadaniem.
-Tak.-uśmiechnęłam się.Usiadł obok mnie i zaczęliśmy jeść:
-Kiedy planujemy ślub?
-Hmm...Nie wiem.Co powiesz na początek marca?
-Jak tobie pasuje to mi też.-pocałował mnie w czoło.Gdy zjedliśmy Baron poszedł na miasto, a ja przebrałam sie i zabrałam za czytanie mojej ulubionej książki.Nagle zadzwonił dzwonek.Poszłam otworzyć.Stał w nich mój tata:
-Gratulacje córciu!-przytulił mnie.Zaprosiłam go do środka i zrobiłam kawę:
-Jesteś pewna że to ten jedyny?-spytał.
-Tak.
-To dobrze.Jestem...-przerwało mi pukanie do drzwi.
* Co dzisiaj tak wszystkich tu niesie?*-pomyślałam.Zobaczyłam,że to Daniel.Myślałam,że chce mi pogratulować, ale on powiedział:
-Jak mogłaś mi to zrobić.
-Co?!
-Przecież dobrze wiesz ,że mi się podobasz.
-Tak.Ale to moje życie!-wtedy za nim pojawił się Aleks i powiedział:
-Coś nie tak?
-Tak, debilu.Natalia będzie ze mną.
-Chyba w twoich snach.
Zaczęli się bić.Przestraszona krzyknęłam:
-Chłopcy przestańcie.
Odciągnełam ich od siebie:
-Idź stąd.
-Pff.-prychnął Daniel i poszedł.Zaprowadziłam Aleksa do łazienki przyłożyłam mu lód do policzka:
-Zwariowałeś?!
-Nie.Przepraszam cię, ale jak go widzę to od razu podskakuje mi ciśnienie.
-Idę do sklepu.-powiedziałam i podeszłam do taty:
-Idziesz?-spytał.
-Tak.Podwieźć cię?
-Gdyby to nie był problem...
Wsiedliśmy do mojego jeppa i pojechaliśmy.Zawiozłam go do domu i pojechałam do supermarketu.Aż się zdziwiłam kogo tam zobaczyłam.To była dziewczyna, którą bardzo dobrze znałam.Podbiegłam do niej radośnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
I co myślicie o tym rozdziale? Fajny? Mam nadzieję,że tak.Jak myślicie kogo Natalia spotka?
Następny rozdział, będzie jak pojawi się jak pod tym rozdziałem pojawi się 6 komentarzy.Wiem,że was na to stać.Pozdrawiam!
Czytasz--------------------> Komentujesz
Zbuntowana
sobota, 1 lutego 2014
45 rozdział
NATALIA
Dziś był pogrzeb.Pogrzeb Loli.To było coś strasznego.Nigdy tak nie płakałam.Lola była moją przyjaciółką, bardzo mi jej brakuje.Niech spoczywa w pokoju....
,,Magiczna chwila ''
Kilka dni później
PATRYCJA
Usiadłam obok Tomsona na kanapie.Dzieci spały:
-Tomek, ja muszę ci coś powiedzieć.-zaczęłam.
-Tak?
-Kocham cię.Nigdy nie przestałam cię kochać.Nawet wtedy kiedy dowiedziałam się,że jesteś z lolą i macie dzieci.
-Ale...
-Powiedz... czy ty mnie kochasz?
-Patrycja... ja..To jeszcze za wcześnie na nowy związek.Dopiero co umarła Lola.Muszę się z tego otrząsnąć.
-Jasne .Przepraszam...-powiedziałam zmieszana.
-Ale chcę żebyś wiedziała ,że jesteś dla mnie w życiu bardzo ważna.
Uśmiechnęłam się szeroko i już chciałam coś powiedzieć,gdy usłyszałam płacz dziecka.Pobiegłam na górę.
NATALIA
-Nie uwierzysz co się stało!-wrzasnęłam, zbiegając ze schodów.
-Co?-spytał roześmiany Baron.
-Mam zaśpiewać w Warszawie w programie!!
-Naprawdę? Kiedy?
-Dziś o 18:30!!
-To radziłbym się ci zbierać, bo jest już 17:00.
-Już?!
-Tak.-zaśmiał się.
-Biegnę się ubrać.
-Dobra ja muszę załatwić sprawę na mieście.Zaraz przyjdę.
-Dobrze.
Pobiegłam na górę i zaczęłam grzebać w szafie.Co ja mam ubrać? Po chwili namysłu wybrałam zestaw.Nie za skromny, ale nie też za wulgarny.Przebrałam się i zeszłam na dół:
-Świetnie wyglądasz.-pochwalił mnie Aleks.
-Dziękuję.
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.Prawie się spóźniłam!!
Wykonałam ,,Girflend" :
Gdy skończyłam, rozległy się wielkie brawa.Zaśmiałam się.Nic nie sprawiało mi tak wielkiej frajdy jak śpiewanie.Usiadłam na kanapie.Piotr (prowadzący program)przeprowadzał ze mną wywiad:
-Ostatnio byłaś chora i leżałaś w szpitalu.Jak się dziś czujesz?
-Och...Dziękuję.Już jest dobrze.-uśmiechnęłam się.
-Skąd w tobie tak dużo energii?
-Sama nie wiem.Po prostu kiedy widzę ludzi, którzy czekają na to aż zaśpiewam.To jakoś tak...To daje wielką motywację i sprawia,że chce mi się tańczyć.
-Czy do piosenki ,,Girflend'' będzie teledysk?
-Tak.Od jutra zaczynam pracę nad nim.
-Możesz zdradzić trochę szczegółów? Jak on będzie wyglądał?
-Cóż będzie to zdecydowanie szalony teledysk.Nic więcej nie powiem.-zaśmiałam się.
-A płyta?
-Wszystko w swoim czasie.
-A jak układa siew pani związku z Baronem?
-Dobrze.
-Jesteście zaręczeni?
-Nie..-powiedziałam i wtedy usłyszałam głos Olka:
-Jeszcze nie.
Podszedł do mnie i uklęknął na jedno kolano:
-Wyjdziesz za mnie?-spytał.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Co myślicie o tym rozdziale? Co odpowie Natalia?
Dziękuję za wszystkie wyświetlenia.Codziennie jest ich 100! Super! Oby tak dalej =D
Tylko w tym miesiącu miałam 2909 wyświetleń! Nie wiem jak tego dokonaliście, ale bardzo wam dziękuję.
Pozdrawiam!
Buntowniczka
Dziś był pogrzeb.Pogrzeb Loli.To było coś strasznego.Nigdy tak nie płakałam.Lola była moją przyjaciółką, bardzo mi jej brakuje.Niech spoczywa w pokoju....
,,Magiczna chwila ''
Kilka dni później
PATRYCJA
Usiadłam obok Tomsona na kanapie.Dzieci spały:
-Tomek, ja muszę ci coś powiedzieć.-zaczęłam.
-Tak?
-Kocham cię.Nigdy nie przestałam cię kochać.Nawet wtedy kiedy dowiedziałam się,że jesteś z lolą i macie dzieci.
-Ale...
-Powiedz... czy ty mnie kochasz?
-Patrycja... ja..To jeszcze za wcześnie na nowy związek.Dopiero co umarła Lola.Muszę się z tego otrząsnąć.
-Jasne .Przepraszam...-powiedziałam zmieszana.
-Ale chcę żebyś wiedziała ,że jesteś dla mnie w życiu bardzo ważna.
Uśmiechnęłam się szeroko i już chciałam coś powiedzieć,gdy usłyszałam płacz dziecka.Pobiegłam na górę.
NATALIA
-Nie uwierzysz co się stało!-wrzasnęłam, zbiegając ze schodów.
-Co?-spytał roześmiany Baron.
-Mam zaśpiewać w Warszawie w programie!!
-Naprawdę? Kiedy?
-Dziś o 18:30!!
-To radziłbym się ci zbierać, bo jest już 17:00.
-Już?!
-Tak.-zaśmiał się.
-Biegnę się ubrać.
-Dobra ja muszę załatwić sprawę na mieście.Zaraz przyjdę.
-Dobrze.
Pobiegłam na górę i zaczęłam grzebać w szafie.Co ja mam ubrać? Po chwili namysłu wybrałam zestaw.Nie za skromny, ale nie też za wulgarny.Przebrałam się i zeszłam na dół:
-Świetnie wyglądasz.-pochwalił mnie Aleks.
-Dziękuję.
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy.Prawie się spóźniłam!!
Wykonałam ,,Girflend" :
-Ostatnio byłaś chora i leżałaś w szpitalu.Jak się dziś czujesz?
-Och...Dziękuję.Już jest dobrze.-uśmiechnęłam się.
-Skąd w tobie tak dużo energii?
-Sama nie wiem.Po prostu kiedy widzę ludzi, którzy czekają na to aż zaśpiewam.To jakoś tak...To daje wielką motywację i sprawia,że chce mi się tańczyć.
-Czy do piosenki ,,Girflend'' będzie teledysk?
-Tak.Od jutra zaczynam pracę nad nim.
-Możesz zdradzić trochę szczegółów? Jak on będzie wyglądał?
-Cóż będzie to zdecydowanie szalony teledysk.Nic więcej nie powiem.-zaśmiałam się.
-A płyta?
-Wszystko w swoim czasie.
-A jak układa siew pani związku z Baronem?
-Dobrze.
-Jesteście zaręczeni?
-Nie..-powiedziałam i wtedy usłyszałam głos Olka:
-Jeszcze nie.
Podszedł do mnie i uklęknął na jedno kolano:
-Wyjdziesz za mnie?-spytał.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Co myślicie o tym rozdziale? Co odpowie Natalia?
Dziękuję za wszystkie wyświetlenia.Codziennie jest ich 100! Super! Oby tak dalej =D
Tylko w tym miesiącu miałam 2909 wyświetleń! Nie wiem jak tego dokonaliście, ale bardzo wam dziękuję.
Pozdrawiam!
Buntowniczka
środa, 29 stycznia 2014
44 rozdział
PATRYCJA
Baron zadzwonił do mnie i powiedział, że ktoś chciał zabić Natalię.Znowu.Czemu ona ma takiego pecha? Kto to zrobił? Przecież Sylwia jest w więzieniu.Jest ktoś jeszcze? Milion pytań na minutę.Martwiłam się o nią.Natalia była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam... Gdy wbiegłam do szpitala zobaczyłam Aleksa stał przy szybie i patrzał na Natalię.Podbiegłam do niego:
-Co się stało? Nic jej nie jest?
-Ktoś odłączył ją od sprzętu i lekarz ją reanimował.Policja go złapała.A z nią jest wszystko dobrze, teraz śpi.
-To dobrze, ale mi strachu napędziłeś.-odetchnęłam z ulgą.
Baron zadzwonił do mnie i powiedział, że ktoś chciał zabić Natalię.Znowu.Czemu ona ma takiego pecha? Kto to zrobił? Przecież Sylwia jest w więzieniu.Jest ktoś jeszcze? Milion pytań na minutę.Martwiłam się o nią.Natalia była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam... Gdy wbiegłam do szpitala zobaczyłam Aleksa stał przy szybie i patrzał na Natalię.Podbiegłam do niego:
-Co się stało? Nic jej nie jest?
-Ktoś odłączył ją od sprzętu i lekarz ją reanimował.Policja go złapała.A z nią jest wszystko dobrze, teraz śpi.
-To dobrze, ale mi strachu napędziłeś.-odetchnęłam z ulgą.
-Zabiję tego gnoja.-warknął.
-Przestań.To pewnie zasługa Sylwii.
Usiadł na krześle :
-Myślałem,że ona naprawdę się zmieniła.Ja jej wierzyłem.... Planowałem z nią życie,a ona... ona próbowała zabić Natalię....
-Wiem.Ja też się temu dziwię...Aleks...Powiedz mi proszę co się ostatnio stało, że tak nagle wybiegłeś z sali?
-Nie chcę o tym gadać.
-Mi możesz powiedzieć.-zachęciła.
-Natalia ma zaniki pamięci nie pamięta wszystkiego.Pamięta to,że...że była z Tomsonem i to z nim chce się widywać.Nie pamięta tego co razem przeżyliśmy...Nic.-powiedział ze smutkiem.Przytuliłam go.Wtedy podeszła do nas pielęgniarka:
-Pacjentka chce się z panem widzieć.
-Ze mną?-spytał zdziwiony.
Uśmiechnęłam się do niego.Wszedł do sali.
NATALIA
-No nareszcie jesteś.-powiedziałam do Barona.
-Coś się stało?
-No tak... w końcu..yy...przeżyłam....
-Zawołać Tomsona?
-Tomsona?-zdziwiłam się.-A po co?
-To nie chcesz się z nim widzieć, przecież uważasz ,że jest twoim chłopakiem..-powiedział z niesmakiem.
-Ale..Przecież ja jestem z tobą.
-Co? Czegoś tu nie rozumiem.Wczoraj mówiłaś,że jesteś z nim.
-To ja się wczoraj obudziłam?
-Zaczekaj...Powiedz mi co pamiętasz...
-No,że jestem z tobą.Nagrałam piosenkę która stała się hitem...Patrycja to moja przyjaciółka i Lola też...-posmutniałam.-Nie żyjąca Lola.Czy był jej pogrzeb?
-Nie.Jest jutro...
Na kilka minut zapadliśmy w ciszę, po chwili się odezwał:
-Czyli jesteśmy razme?
-A jak inaczej.-uśmiechnęłam się szeroko.Pocałował mnie w policzek.Do sali wszedł lekarz:
-I jak się czujesz ślicznotko?-spytał.
-Dobrze.
-Hmm...Ciśnienie w formie, krew też w porządku.W takim razie jutro będziesz mogła już nas opuścić.
-Naprawde?
-W rzeczy samej.
Uśmiechnęłam się szeroko.
* Następy dzień*
W domu nareszcie poczułam sie dobrze.Usiadłam na kanpie i przykryłam się kocem:
-Herbaty?-spytał Aleks.
-Tak, poproszę.-Uśmiechnęliśmy się do siebie.
--------------------------------------------------------------------
I jak? Tak jak obiecałam jest dłuższy od tamtego.Mam nadzieję,że sie podoba.Kolejny rozdział za kilka dni. :))
poniedziałek, 27 stycznia 2014
43 rozdzial
JASON
Policjant pozwolił mi zadzwonić. Głupi uwierzył, że Filip to mój brat.Poprosiłem go aby przyszedł dzisiaj rano mnie odwiedzić.Gdy przyszedł usiedliśmy przy stole w sali dla odwiedzających. Aby się z nim porozumiewać, musiałem używać szyfru, żeby żadna glina się nie domyśliła o co chodzi:
-Nasz skowronek wciąż żyje, a nie powinnien. ..
-Rozumiem.
-Modę na ciebie liczyć?
-Oczywiście. -powiedział i zaśmiał się szyderczo.
BARON
Wròciłem do szpitala. Musiałem porozmawiać z Natalią.Wszystko przypomnieć. Kiedy wszedłem na korytarz, w którym znajdował się pokój Natlii zastanawiałem się co jej powiem.Aż nagle... usłyszałem krzyk.Jej krzyk. :
-Natalia? !-wrzasnąłem i pobiegłem w tamtą stronę.Ona...leżała na ziemi, odcięta od całej aparatury, która umożliwiała jej oddychanie. Wezwałem lekarza, a on się nią zajął.Zobaczyłem otwarte okno.Bandyta musiał skoczyć przez nie, gdy mnie usłyszał. Skoczyłem z niego, bo było stosunkowo nisko. Wtedy ktoś obok mnie przebiegł.To musiał być ten bandyta.Pobiegłem za nim.Był szybki i po chwili dyszałem z zmęczenia. Zauważyłem że on też zwolnił.To była moja szansa.Przyspieszyłem i złapałem go.Uderzyłem go pięścią w twarz.Oddał mi i zaczęliśmy się bić.Jakaś kobieta zadzwoniła po policję .Po chwili przyjechali:
-Ej!! Co tu się dzieje?!-wrzasnął jeden z nich.Przytrzymali nas.W skròcie wszystko im wytłumaczyłem.Puścili mnie a jego zabrali na komisariat.Modliłem się aby Natalii nic się nie stało.
Wròciłem do szpitala. Musiałem porozmawiać z Natalią.Wszystko przypomnieć. Kiedy wszedłem na korytarz, w którym znajdował się pokój Natlii zastanawiałem się co jej powiem.Aż nagle... usłyszałem krzyk.Jej krzyk. :
-Natalia? !-wrzasnąłem i pobiegłem w tamtą stronę.Ona...leżała na ziemi, odcięta od całej aparatury, która umożliwiała jej oddychanie. Wezwałem lekarza, a on się nią zajął.Zobaczyłem otwarte okno.Bandyta musiał skoczyć przez nie, gdy mnie usłyszał. Skoczyłem z niego, bo było stosunkowo nisko. Wtedy ktoś obok mnie przebiegł.To musiał być ten bandyta.Pobiegłem za nim.Był szybki i po chwili dyszałem z zmęczenia. Zauważyłem że on też zwolnił.To była moja szansa.Przyspieszyłem i złapałem go.Uderzyłem go pięścią w twarz.Oddał mi i zaczęliśmy się bić.Jakaś kobieta zadzwoniła po policję .Po chwili przyjechali:
-Ej!! Co tu się dzieje?!-wrzasnął jeden z nich.Przytrzymali nas.W skròcie wszystko im wytłumaczyłem.Puścili mnie a jego zabrali na komisariat.Modliłem się aby Natalii nic się nie stało.
------------------------
Przepraszam że taki krótki ale pisze go już drugi raz, ponieważ tamten się usunął ;(
Obiecuję że następny będzie dłuższy i ciekawszy.
POZDRAWIAM!
Przepraszam że taki krótki ale pisze go już drugi raz, ponieważ tamten się usunął ;(
Obiecuję że następny będzie dłuższy i ciekawszy.
POZDRAWIAM!
czwartek, 23 stycznia 2014
42 rozdział
TOMSON
Wszedłem do sali Natalii:
-Co się stało? Baron wybiegł z sali zdenerwowany.-spytałem.
-Nie wiem kochanie.
-Że jak?
-Czemu wy się zachowujecie tak dziwnie gdy mówię że jestem z tobą?
-Yyyy....
-No co?
-Nic.
-Nie dasz mi nawet budziaka na przywitanie.
-No dobra.-przybliżyłem się do niej i prawie ją pocałowałem
ale wtedy wszedł Baron.
-Tomek?! Co ty robisz?!
-Nic.
-Wyjdź stąd.
-Olek uspokój się.-powiedziała Natalia.-To ja mówię kto ma tu być.
-Ale...
-To ty wyjdź.
Wyszedł a ja za nim:
-Sory Aleks.
-Spadaj.-powiedział i poszedł do domu.Jestem głupi.
JANE
Od razu , gdy Baron wyszedł, ja i Wojtek poszliśmy za nim.Siedział teraz na ławce przed szpitalem.Łozo podszedł do niego:
-Co się stało? -spytał.
-Spadaj.
-Ja wiem, że...
-Powiedziałem, że masz spadać!
-Wiesz co, ja zachowuje sie jak twój przyjaciel, chcę cię pocieszyć...A ty co?!
-Nara.
-Cześć.-powiedział Wojtek i ruszył przed siebie.Nie chciałam rozmawiać z Baronem.Zachował się okropnie. Pobiegłam za moim towarzyszem.Nie odważyłam się odezwać.Miał naburmuszoną minę.Postanowiłam, że nie będę mu przeszkadzała, w jego rozmyślaniach.Szłam i delektowałam się świeżym powietrzem.Wiatr wiał mi prosto w twarz, ale trudno się dziwić, był środek zimy.Nagle Wojtek na mnie spójrzał:
-Czemu nic nie mówisz?-spytał.
-Nie chcę cię drażnić.
Uśmiechnął się.
-Nie martw się o to.
-Zimno mi.-powiedziałam.Złapał mnie za rękę.Przez moje ciało przeszedł dreszcz:
-Rzeczywiście.Jesteś zziębnięta.
-Chodźmy do mnie.Ogrzeję się trochę.
-Ty idź.Ja wracam do szpitala.
-Ale ja nalegam.
-Nie.
-Tak.-powiedziałam uparcie.
-No dobra.
Zaprowadziłam go pod mój dom.
SYLWIA
-Puść mnie debilu.-wrzasnęłam na policjanta, trzymającego moje ręce.On nie odpowiedział.Wrzucił mnie do celi i wyszedł.W celi obok mnie był Jason:
-No i co zrobiłaś głupia babo?!
-To nie moja wina.Natalie trzeba zabić.
-Ja tu rządze.Zadzwonie po Filipa.On to załatwi.
Zaśmialiśmy się szyderczo.
---------------
Dziękuję za wszystkie komentarze.Pozdrawiam! ♥♥
Natalia Afromental
Wszedłem do sali Natalii:
-Co się stało? Baron wybiegł z sali zdenerwowany.-spytałem.
-Nie wiem kochanie.
-Że jak?
-Czemu wy się zachowujecie tak dziwnie gdy mówię że jestem z tobą?
-Yyyy....
-No co?
-Nic.
-Nie dasz mi nawet budziaka na przywitanie.
-No dobra.-przybliżyłem się do niej i prawie ją pocałowałem
ale wtedy wszedł Baron.
-Tomek?! Co ty robisz?!
-Nic.
-Wyjdź stąd.
-Olek uspokój się.-powiedziała Natalia.-To ja mówię kto ma tu być.
-Ale...
-To ty wyjdź.
Wyszedł a ja za nim:
-Sory Aleks.
-Spadaj.-powiedział i poszedł do domu.Jestem głupi.
JANE
Od razu , gdy Baron wyszedł, ja i Wojtek poszliśmy za nim.Siedział teraz na ławce przed szpitalem.Łozo podszedł do niego:
-Co się stało? -spytał.
-Spadaj.
-Ja wiem, że...
-Powiedziałem, że masz spadać!
-Wiesz co, ja zachowuje sie jak twój przyjaciel, chcę cię pocieszyć...A ty co?!
-Nara.
-Cześć.-powiedział Wojtek i ruszył przed siebie.Nie chciałam rozmawiać z Baronem.Zachował się okropnie. Pobiegłam za moim towarzyszem.Nie odważyłam się odezwać.Miał naburmuszoną minę.Postanowiłam, że nie będę mu przeszkadzała, w jego rozmyślaniach.Szłam i delektowałam się świeżym powietrzem.Wiatr wiał mi prosto w twarz, ale trudno się dziwić, był środek zimy.Nagle Wojtek na mnie spójrzał:
-Czemu nic nie mówisz?-spytał.
-Nie chcę cię drażnić.
Uśmiechnął się.
-Nie martw się o to.
-Zimno mi.-powiedziałam.Złapał mnie za rękę.Przez moje ciało przeszedł dreszcz:
-Rzeczywiście.Jesteś zziębnięta.
-Chodźmy do mnie.Ogrzeję się trochę.
-Ty idź.Ja wracam do szpitala.
-Ale ja nalegam.
-Nie.
-Tak.-powiedziałam uparcie.
-No dobra.
Zaprowadziłam go pod mój dom.
SYLWIA
-Puść mnie debilu.-wrzasnęłam na policjanta, trzymającego moje ręce.On nie odpowiedział.Wrzucił mnie do celi i wyszedł.W celi obok mnie był Jason:
-No i co zrobiłaś głupia babo?!
-To nie moja wina.Natalie trzeba zabić.
-Ja tu rządze.Zadzwonie po Filipa.On to załatwi.
Zaśmialiśmy się szyderczo.
---------------
Dziękuję za wszystkie komentarze.Pozdrawiam! ♥♥
Natalia Afromental
wtorek, 21 stycznia 2014
41 rozdział
BARON
Gdy weszliśmy do szpitala , podbiegła do mnie Jane'
-Zwariowałeś?! Coś ty sobie myślał?! Nigdy więcej tego nie rób!-krzyknęła i przytuliła mnie.Po chwili podbiegła do Łoza i dała mu buziaka w policzek.Cały się zarumienił:
-Dziękuję.Nigdy tego nie zapomnę.Jeżeli mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć?
-Nie trzeba.
-W takim razie zabiorę cię dzisiaj na obiad do mnie do domu.
-Ale przecież ty mieszkasz z Baronem?
-Już nie.Gdy skończy się operacja i wszystko będzie dobrze to pójdziemy.
-Niech będzie.
Uśmiechnęła się szeroko i usiadła na krześle.Podszedł do mnie Tomson:
-Nadal się o nią martwisz?
Nie odpowiedziałem.
-Wszystko będzie dobrze.
Nie słuchałem go.Po chwili z sali wyszedł lekarz:
-Operacja się udała.Pacjentka się obudziła.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wszedłem do sali i zobaczyłem ją.Miała wesołą twarz.Złapałem ją za rękę:
-Tak bardzo się o ciebie bałem.
-Przestań.-powiedziała słabym głosem.
-Cieszę się że żyjesz.
-Tomson, kochanie uspokój się.
-Chyba... chciałaś powiedzieć Baron?- zdziwiłem się.
-Nie. Baron to mój przyjaciel.
Wybiegłem z sali. TO BYŁ SZOK.Podeszłem do lekarza:
-Czy jest coś o czym nie wiem? Dlaczego ona to powiedziała? Czy ona ma zaniki pamięci?
-Tak.Niektóre elementy trzeba będzie jej przypominać.
-Ale....Nie!
---------------------------------------------
Mam internet! Hurra! A oto nowy rozdział
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA <3
Czekam na wasze opinie.♥
Natalia Afromental
Gdy weszliśmy do szpitala , podbiegła do mnie Jane'
-Zwariowałeś?! Coś ty sobie myślał?! Nigdy więcej tego nie rób!-krzyknęła i przytuliła mnie.Po chwili podbiegła do Łoza i dała mu buziaka w policzek.Cały się zarumienił:
-Dziękuję.Nigdy tego nie zapomnę.Jeżeli mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć?
-Nie trzeba.
-W takim razie zabiorę cię dzisiaj na obiad do mnie do domu.
-Ale przecież ty mieszkasz z Baronem?
-Już nie.Gdy skończy się operacja i wszystko będzie dobrze to pójdziemy.
-Niech będzie.
Uśmiechnęła się szeroko i usiadła na krześle.Podszedł do mnie Tomson:
-Nadal się o nią martwisz?
Nie odpowiedziałem.
-Wszystko będzie dobrze.
Nie słuchałem go.Po chwili z sali wyszedł lekarz:
-Operacja się udała.Pacjentka się obudziła.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Wszedłem do sali i zobaczyłem ją.Miała wesołą twarz.Złapałem ją za rękę:
-Tak bardzo się o ciebie bałem.
-Przestań.-powiedziała słabym głosem.
-Cieszę się że żyjesz.
-Tomson, kochanie uspokój się.
-Chyba... chciałaś powiedzieć Baron?- zdziwiłem się.
-Nie. Baron to mój przyjaciel.
Wybiegłem z sali. TO BYŁ SZOK.Podeszłem do lekarza:
-Czy jest coś o czym nie wiem? Dlaczego ona to powiedziała? Czy ona ma zaniki pamięci?
-Tak.Niektóre elementy trzeba będzie jej przypominać.
-Ale....Nie!
---------------------------------------------
Mam internet! Hurra! A oto nowy rozdział
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA <3
Czekam na wasze opinie.♥
Natalia Afromental
Subskrybuj:
Posty (Atom)
123 Lorem ipsum
...Afromental...
Najlepsi!
Popularne posty
-
PATRYCJA Pobiegłam w tamtą stronę i zobaczyłam nieprzytomnego Tomsona,leżącego na trawie! Natychmiast zadzwoniłam po karetkę.Po chwili prz...
-
Natalia Gdy weszłam na scenę wszyscy zaczęli krzyczeć: -Natalia! Natalia! Natalia!-byłam wtedy taka szczęśliwa,gdy skończyłam zeszłam z...
-
*Tydzień później* Natalia Właśnie skończyliśmy pracę nad moim teledyskiem.Premiera jest o 15:30.Gdy dziś rano weszłam na Facebooka,nie mo...
-
NATALIA *Dwa miesiące później* Wydałam płytę.Nosi tytuł: ,, Funny Smile ". Osiągnęła już w ciągu tygodnia platynę.Bardzo dużo...
-
Natalia Zadzwonił telefon.Od pół godziny byłam kłębkiem nerwów.Rozmyślałam nad tym co zrobić.Jak przegonać Patrycję, aby jednak nie jechała...
-
LOLA Spojrzałam na zegarek, 9:30.Za 15 minut powinnam być już w Warszawie.Tak bardzo tęskniłam za Tomsonem i bliźniaczkami.Mam nadzieję, ż...
-
LOLA Usiedliśmy na kanapie, już chciałam coś powiedzieć kiedy dzieci o sobie przypomniały.Zaczęły płakać, więc Tomek poszedł na górę, a ja...
-
PATRYCJA Chris jest wspaniały.Cały czas się śmiejemy.Jestem szczęśliwa.Wczoraj wyprowadziłam się od Tomka.Powiedziałam mu o tym,że jesteśmy...
-
... Patrycja Razem z Tomsonem pojechaliśmy do domu Baron...
-
-Lola? Gdzie Tomek?-spytałam. -Wybiegł.-odpowiedziała smętnie. -Jak to wybiegł?! -Pojechał do szpitala.Boje sie, że może coś zrobić lekar...
